Podsumowanie roku 2018

Wielkimi krokami zbliża się Nowy Rok. Nadszedł więc czas podsumowań i kolejnych postanowień. Jestem bardzo ciekawa czy tworzycie takie listy ze swoimi obietnicami. Ja kiedyś uważałam, że jest to głupie i bez sensu, jednak pod koniec 2017 stwierdziłam, że może spróbuję i przekonałam się, że warto! Dzięki temu, że spisałam wszystkie postanowienia, większość z nich udało się zrealizować. Nie było łatwo, ale dziś jestem z siebie dumna. Na rok 2019 spisałam kolejną listę, niektóre z postanowień może są nie do końca realne, ale zrobię wszystko by je spełnić. Zobaczymy, czy się uda. Nie przedłużając przejdźmy do mojego posumowania roku 2018. Oj działo się!

W roku 2018 dość mocno poświęciłam się blogu. Chciałam przez te 12 miesięcy sprawdzić czy faktycznie blogowanie jest dla mnie przyjemnością czy tylko obowiązkiem. Mimo różnych wzlotów i upadków, utwierdziłam się w przekonaniu, że blog jest miejscem, w którym się spełniam i mogę pokazać siebie z innej strony. Teraz wiem już, że jest to rzecz, którą lubię i która mnie interesuje. Dlatego możecie być pewni, że nie przestanę pisać i rozwijać się w tym kierunku. Tym bardziej, że oboje z mężem otworzyliśmy kolejną stronę, na którą serdecznie zapraszam.

W tym roku udało mi się również po raz pierwszy wziąć udział w konferencji Meet Beauty oraz festiwalu twórców internetowych See Bloggers. Ponadto miałam okazję uczestniczyć w 5 innych spotkaniach blogerek, gdzie poznałam wiele nowych, ciekawych osób i spotkałam się z dziewczynami, które poznałam już wcześniej.  
   
Oczywiście rok 2018 to nie tylko blog! Udało mi się dość mocno schudnąć, o czym opowiem Wam w osobnym wpisie. Przy 20 stopniach na minusie zwiedziliśmy z mężem przepiękną Pragę – mimo mrozu było warto. W kwietniu wybraliśmy się z mężem do galerii handlowej kupić farbę do malowania ścian, a wyszliśmy z wykupionymi wczasami na Fuerteventure. Zrobiłam kolejny tatuaż, namówiłam siostrę do otwarcia bloga i rozwinęłam moją pasję do makijażu (jeszcze wiele brakuje, ale i tak jestem dumna z tego co osiągnęłam). W sierpniu razem z całą rodziną zwiedziłam Węgry, a w październiku wspólnie z mężem świętowałam kolejne urodziny i rocznicę zaręczyn, wypoczywając w spa.

Zacznijmy od bloga, bo pewnie to Was interesuje najbardziej. W roku 2018 dodałam około 160 wpisów, w tym:
- kilkanaście propozycji stylizacji. Oczywiście jedne lepsze, drugie gorsze. Cały czas uczę się pozować do zdjęć, jednak nie zawsze mi to wychodzi. Często zależy to od mojego humoru. Mąż zawsze się śmieje, że jak jestem wkurzona to lepiej nie tracić czasu na zdjęcia, bo to widać. W sumie ma rację. Stylizacje to jednak ta część bloga, która sprawia mi największą frajdę, dlatego będę dążyć do tego by były coraz lepsze, a zdjęcia coraz ładniejsze. Mam nadzieję, że się uda.
- powstało parę wpisów z moimi makijażowymi inspiracjami. Póki co na moim blogu nie możecie zobaczyć tutorial’ów, ale mam nadzieję, że się to zmieni.
- posty paznokciowe. Na początku roku dość mocno uszkodziłam płytkę paznokci, których odbudowa trwała do połowy wakacji (o czym przeczytacie tutaj). Przez to musiałam na jakiś czas pożegnać się z lakierami hybrydowymi. Na szczęście paznokcie wróciły do swojej formy, a ja mogłam Wam pokazać kilka inspiracji, w tym mój ulubiony wzór marmurkowy.  
- kilkanaście recenzji. Te wpisy pojawiają się u mnie najczęściej, dlatego, że lubię się z Wami dzielić moją opinią na temat danego produktu. Tym bardziej gdy mogę Wam coś doradzić lub czasem odradzić. Przez moje ręce przewinęło się kilkadziesiąt kosmetyków i nauczyłam się paru rzeczy. Między innymi to, że: nie wszystko co drogie jest lepsze i nie każdy naturalny produkt służy mojej skórze.
- relacje ze spotkań z innymi blogerami – wiecie co najbardziej lubię w blogowaniu? To, że mogę poznać wiele nowych osób, które mają podobne zainteresowania. Pamiętam jak stresowałam się przed pierwszym takim wydarzeniem, bo nie wiedziałam czego się spodziewać. Okazało się jednak, że to fajna zabawa. Dodatkowo, otrzymując zaroszenie na Meet Beauty i See Bloggers poczułam się wyróżniona - moja praca została doceniona, co jest ogromnie motywujące.

Oprócz dodanych postów na moim blogu zmieniła się ważna dla mnie rzecz – logo. W końcu zmieniłam je z nijakiego, na takie, które jest w pełni moje (a dlaczego w logo widnieje kot przeczytacie w tym poście- klik). Dodatkowo na Instagramie nareszcie znalazłam swój własny „styl”.

Z tematów bloga to wszystko, chyba niczego nie pominęłam. Przejdźmy teraz do tegorocznych wycieczek.

W roku 2018 wspólnie z mężem odwiedziliśmy:
Praga - wyjazd ten planowaliśmy na początku roku i zdecydowaliśmy, że dobrym momentem będzie marzec. Nie przewidzieliśmy jednak tego, że akurat wtedy będzie najzimniej. Trafiliśmy na weekend z temperaturą minus 20 stopni. Było strasznie zimno, a jednocześnie byłam zadowolona, że wybraliśmy się do Pragi właśnie wtedy, bo było pięknie, co zobaczycie tutaj. Ironią losu było jednak to, że dokładnie tydzień później, w Krakowie robiliśmy zdjęcia, a temperatura sięgała wtedy 15 stopni na plusie.
Fuerteventura – to był bardzo spontaniczny i szalony wyjazd. Tak naprawdę, w pewien weekend wybraliśmy się z mężem do galerii po duże wiadro farby i zahaczyliśmy o biuro podróży. Nie wiem jak to się stało, ale wyszliśmy z galerii z wczasami, które planowaliśmy dopiero na sezon wakacyjny. Chcąc, nie chcą, wyszło świetnie. Potrzebowałam tego urlopu, a Fuerteventura sami zobaczcie: klik, klik.   
Węgry – kolejna wycieczka, której miało nie być. Wspólnie z moją rodziną planowaliśmy wyjazd do Włoch. Z różnych przyczyn nie mogliśmy pojechać tak daleko, tym bardziej, że w planie była podróż samochodem. W zamian za to wybraliśmy się na Węgry i wiecie co? Pięknie tam. Najbardziej podobał mi się Budapeszt i Tokaj. Niestety, ze względu na straszne upały, nie było nam dane zwiedzić całej stolicy, dlatego oboje z mężem mamy w planie powrót zarówno do stolicy - Budapesztu, jak i „stolicy wina” - Tokaju.
Weekend SPA Busko Zdrój – uwielbiam październik, bo w tym czasie, wspólnie z mężem, wybieramy się na weekend spa w różne miejsca w Polsce i tylko odpoczywamy. Czasem takie chwile są potrzebne. W tym roku był to wjazd do Buska Zdrój.

Na koniec zostawiłam ważną dla mnie rzecz, jaką było utworzenie nowego bloga. Oboje z mężem lubimy dobrą kuchnie i kiedy zabieramy się za gotowanie, wychodzi nam naprawdę dobre jedzonko (nie żebym się chwaliła). Dlatego, ważnym punktem w moich postanowieniach na rok 2018, było otwarcie strony, na której będziemy się z Wami dzielić naszymi mniej lub bardziej kreatywnymi pomysłami. Na blogu pojawiły się już pierwsze wpisy, dlatego zachęcam Was do zmotywowania nas poprzez obserwację na blogu, Instagramie czy Facebook’u. 
Ufff… to chyba wszystko. Jeśli coś pominęłam, to przypomną mi o tym Wasze komentarze (zawsze tak mam). Już na sam koniec chciałam Wam życzyć zdrowych, pogodnych świąt i szczęśliwego Nowego Roku! 

Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger