Podsumowanie roku 2017

Podsumowanie roku 2017


Rok 2017 był dla mnie bardzo inspirujący. Niestety, nie udało mi się zrobić wszystkiego co sobie zaplanowałam, ale większość rzeczy "odhaczyłam".  Był to przede wszystkim rok poznawania strefy blogowej. Wzięłam udział w kilku spotkaniach blogerek i świetnym evencie Ritual Hair Party z marką Remington, gdzie miałam przyjemność poznać wiele miłych blogerek, z którymi mogłam podyskutować na różne tematy. Ponadto, spełniłam swoje małe marzenie wyjazdu na Majorkę (w końcu mogłam zobaczyć naprawdę błękitne morze i palmy). Na początku wakacji zrobiłam sobie tatuaż i kupiłam nowiutkiego Nikona. Z tych bardziej urodowych spraw: nareszcie zaczęłam zauważać faktyczną poprawę stanu moich włosów i znalazłam kilka kosmetyków, z którymi bardzo się polubiłam. Schudnąć niestety się nie udało, dlatego moim pierwszym postanowieniem noworocznym będzie zrzucenie niechcianego brzuszka.

Czerwona sukienka i długie kozaki / OOTD

Jak minęły Wam święta? Ja w ogóle nie wypoczęłam, ale nie narzekam, bo jutro zamierzam wyspać się za wszystkie czasy - zobaczymy czy się uda. Dzisiaj mam dla Was nową stylizację, która jest jeszcze trochę w świątecznym klimacie. Idealnie sprawdzi się na randkę, spotykanie czy imprezę rodzinną. Tym razem mój look to czerwona sukienka, długi granatowy płaszcz, mała kopertówka i wysokie kozaki. Do całości dobrałam delikatne dodatki w postaci bransoletek. Czerwona sukienka jest bardzo prosta, ale kolor zdecydowanie dodaje jej wyrazistości (nie trudno wyróżnić się z tłumu). Natomiast jeśli chodzi o buty: szukałam, szukałam i w końcu znalazłam. Przez prawie miesiąc polowałam na wysokie kozaki. Wszystkie, które mi się podobały były na płaskim obcasie, ale na szczęście kilka dni przed świętami trafiłam na całkiem ładne buty, w dodatku po przecenie. Wydaje mi się, że całość współgra ze sobą znakomicie. Dajcie znać czy i Wam się podoba. Zostawiam Was ze zdjęciami i życzę udanego weekendu.
Płaszcz - Mango
Sukienka - Orsay 
Buty - Deichmann
Bransoletka - Etnoświat
Do następnego!

Poranna pielęgnacja skóry z Dermeną

W świątecznym nastroju przychodzę do Was z moją poranną pielęgnacją twarzy, która sprawdza się u mnie każdego dnia. Jest szybka, delikatna i bezpieczna. Przy okazji nawilża i wzmacnia naturalną barierę lipidową mojej skóry. Oczywiście mowa tu o genialnych kosmetykach Dermena. 

Wstyd się przyznać, ale o tym, że Dermena oprócz kosmetyków do pielęgnacji włosów, ma również kosmetyki do pielęgnacji skóry dowiedziałam się około dwa miesiące temu (lepiej późno, niż wcale). Od razu ucieszyłam się, że będę mieć okazję je przetestować. Bo jak wiecie szampon i ampułki Dermena były zbawienne dla moich wypadających włosów. Ciekawi jesteście jak się sprawdzą kosmetyki do pielęgnacji cery?    

Swoją poranną pielęgnację zaczynam razem z kremową emulsją do mycia twarzy, która ma niesamowicie delikatną konsystencję i dobrze rozprowadza się na twarzy, usuwając z niej zanieczyszczania powstające podczas snu (nie myślcie sobie - nawet gdy śpimy nasza skórą się "brudzi"). Kosmetyk mieści się w 200 ml buteleczce z wygodnym aplikatorem z pompką, która się nie zacina. Dodatkowym atutem opakowania jest to, że jest poręczne i można go zabrać ze sobą w podróż. Sama emulsja konsystencją przypomina rzadki, bardzo delikatny krem. Zapach również jest przyjemny i nie drażni nosa. 

Kremową emulsję używam najczęściej rano w celu oczyszczenia twarzy, jednak niejednokrotnie sprawdzałam, że również doskonale radzi sobie jako kosmetyk do demakijażu, dobrze zmywając nawet czarną kredkę. Po wymyciu twarzy tym produktem czuję niesamowitą ulgę i odświeżenie. Twarz nabiera blasku i elastyczności. Zauważyłam również, że mam coraz mniejsze problemy z wysuszeniem skóry. 

Kremów na dzień miałam już mnóstwo. W zasadzie zawsze mam inny, nie używam jednego i też się nie przyzwyczajam do żadnego. Gdy kupuję krem na dzień zwracam uwagę na to by dobrze nawilżał twarz, miał lekką konsystencję i sprawdzał się pod makijażem, nie psując go. Takim kremem jest krem na dzień Dermena. Doskonale sprawdza się pod makijażem, intensywnie i długotrwale nawilża moją skórę, zmniejsza szorstkość i suchość skóry. Świetnie sprawdził się do mojej odwodnionej skóry, która jeszcze nie tak dawno wyglądała na mocno zmęczoną. Teraz widzę znaczącą poprawę. 

Co do konsystencji kremu, tak jak już wspominałam jest on lekki. Plus za to, że szybko się wchłania, na czym mocno mi zależy, zwłaszcza kiedy nie mam zbyt wiele czasu. Zapach podobnie jak w przypadku emulsji, jest bardzo przyjemny. Dodatkowym atutem kremu jest to, że znajduję się on w tubce, przez co jest higieniczny. Nie muszę wkładać palców, aby wydostać odrobinkę.  

3. Wygładzający krem pod oczy, DERMENA, cena: około 17 zł
Dobrze wiecie, że mam problem ze skórą pod oczami, głównie z cieniami. Są one ciemne i trudno jest mi je zamaskować. Moje oczy ostatnio również stały się wrażliwe, dlatego wyszukuję kosmetyki delikatne, które ich nie podrażnią. Takim produktem jest krem pod oczy Dermena, który intensywnie nawilża i chroni skórę przed wysuszeniem. Odżywia i regeneruje skórę wokół oczu oraz wygładza i uelastycznia naskórek. Krem nie podrażnia mi oczu, a dodatkowo pozytywnie wpływa na moją cerę. 
Krem mieści się w małej, podręcznej 15 ml buteleczce. Konsystencja produktu jest gęstsza niż w przypadku kremu na dzień. Szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości na skórze. Idealny do stosowania pod makijaż. 

Kolejny raz przekonałam się, że produkty Dermena są jedne z lepszych. Jestem bardzo zadowolona z efektu jaki uzyskuję stosując wszystkie trzy kroki codziennie rano. Emulsja świetnie oczyszcza twarz. Krem na dzień doskonale sprawdza się jako baza pod makijaż. Natomiast krem pod oczy, dba o odpowiednie nawilżenie delikatnej skóry pod oczami. Szkoda, że tak późno dowiedziałam się  tych produktach, bo na pewno sięgała bym po nie bardzo często, ale nic straconego:) Jestem ciekawa czy stosowałyście już te produkty i jak się u Was sprawdzają. 

Korzystając z okazji życzę moim wszystkim czytelnikom wspaniałych świąt! Niech ten czas będzie czasem spędzonym w ciepłej, rodzinnej atmosferze. 

Do następnego!

Moja propozycja stylizacji na wigilijną kolację

Dzisiaj przychodzę do Was z moją propozycją stylizacji na wigilijną kolację. Tak jak wspominałam w poprzednim poście, chyba każda z nas chcę w tym dniu wyglądać wyjątkowo i elegancko. Warto więc zadbać o najmniejsze detale!

U mnie wybór jest prosty. Na wigilijną kolacje zawsze wybieram sukienkę lub spódnice, to w nich czuję się najbardziej kobieco i elegancko. W tym roku zaszaleję i założę koronkową, czerwoną sukienkę, która z odpowiednimi dodatkami wygląda naprawdę dobrze. Na początku myślałam, że gdy założę do niej czerwone szpilki będzie zbyt monotonnie, jednak złota torebka i srebrne dodatki przełamały całość. Mam nadzieję, że moja propozycja się Wam spodoba. Zostawiam Was ze zdjęciami i czekam na opinie w komentarzach. Koniecznie dajcie znać jak będą wyglądać Wasze wigilijne stylizacje.

Świąteczny klimat zdjęć zawdzięczam Restauracji Kasyno w Tarnowie - Mościcach.
 Sukienka - Zaful 
Buty - CCC
Do następnego!

Świąteczne paznokcie - wersja glamour

paznokcie - wersja glamour
Święta to wyjątkowy, magiczny czas. Czekamy na nie z niecierpliwością przez cały rok. Tak naprawdę od połowy listopada zaczynamy się do nich przygotowywać. Szukamy prezentów, nowych przepisów, ubieramy choinki i zastanawiamy się w jakiej kreacji wystąpimy w wigilijny wieczór. Przecież każda z nas chce wtedy wyjątkowo wyglądać. Tak więc, świąteczne przygotowania to nie tylko sprzątanie i gotowanie, ale też nasz wygląd.

Jak dbam o skórę od wewnątrz?

Święta już za tydzień, czas pędzi jak szalony. Oby trochę zwolnił pod koniec grudnia. Miałam tyle planów co do bloga, ale chyba ze wszystkim się nie wyrobię. Pierwszym głównym planem było przeniesienie strony na własną domenę. Podchodzę do tego dość długo, gdyż czekam na przeniesienie komentarzy z Google+ na Disqusa (mały apel do blogerek - jeśli macie podłączone komentarze do Google+, a myślicie o blogowaniu na poważnie,  szybko je przenieście! Ja niestety zlekceważyłam tą sprawę i teraz mam tylko problemy). Drugim moim blogowym celem było dodawanie przynajmniej raz w miesiącu postów z każdego działu. Wiem, że zaniedbałam dział Damsko-Męskie, ale obiecuję poprawę od nowego roku. Mam tylko cichą nadzieję, że uda mi się 30 grudnia dodać podsumowanie kosmetyczne.

Trzymając się moich ostatnich urodowych tematów, postanowiłam, że dzisiaj opowiem Wam o tym jak dbam o skórę od wewnątrz. Bo przecież aby nasza skórą wyglądała dobrze, nie wystarczą jedynie kosmetyki i zabiegi upiększające. Jednym z ważniejszym czynników idealnej skóry jest właśnie dbanie o nią od wewnątrz, a więc stan naszej skóry zależy również od trybu życia i rodzaju stosowanej diety. Przyznam się bez bicia, że rzadko zwracam uwagę na to co jem. Z reguły wybieram posiłki, które mi smakują. Staram się jednak raz na jakiś czas zrobić koktajl i zjeść owoca czy warzywo. Wiem jednak, że to jest zbyt mało, dlatego staram się zaczynać dzień od szklanki wody z miodem i cytryną oraz wspomagam się suplementami na poprawę kondycji włosów, skóry i paznokci. Są to moje kolejne dwa kroki do idealnej skóry.

KROK I: Zacznij dzień od wody z miodem i cytryną 
Jeszcze parę miesięcy temu nie można było mnie zmusić do jedzenia czy picia wody z miodem. Po prostu nie lubiłam i dalej nie lubię jego specyficznego smaku i zapachu. Do mojej niechęci względem miodu przyczyniło się chyba również to, że jest on codziennym gościem w moim domu. Jakoś się nie mogłam do niego przekonać. Dlaczego zmieniłam zdanie? Parę miesięcy temu stan mojej skóry się pogorszył, stała się zmęczona i szara. Jest to efekt przede wszystkim ciągłego biegu i niewyspania. Aby poprawić jej kondycję zaczęłam szperać po Internecie szukając czegoś co by mi pomogło. Początkowo zamierzałam pić samą wodę z cytryną, jednak później znalazłam kilka artykułów na temat cudownego działania wody z miodem i cytryną. Od tamtego momentu codziennie rano, od ponad miesiąca przed wyjściem do pracy, piję właśnie wodę z miodem i cytryną. Co mi to daje?
Dobrze wiecie, że cytryna posiada w sobie wiele korzystnych właściwości. Między innymi pozytywnie wpływa na naszą odporność, wspomaga odchudzanie, poprawia trawienie, oczyszcza skórę i nasze ciało z toksyn. Miód natomiast działa bakteriobójczo, koi nerwy jednocześnie dodając energii do działania, wzmacnia układ odpornościowy i wspomaga proces odchudzania.
Łącząc oba, a w zasadzie te trzy składniki uzyskuję cudowną miksturę, która bardzo pozytywnie działania na mój organizm, a przy tym na stan mojej skóry.

Miód w połączeniu z wodą i cytryną między innymi oczyszcza organizm z toksyn, usprawnia trawienie, dodaje energii na cały dzień i pomaga schudnąć. Dla mnie to taki mały, nie drogi detoks organizmu. Odkąd zaczęłam pić tą miksturę czuję się znacznie lepiej i czuję wyraźną poprawę stanu mojej skóry. Jeszcze nie jest do końca taka jaka powinna być, ale na wszystko potrzeba czasu. Cieszy mnie jednak bardzo, że zmusiłam się do takiej codziennej kuracji i póki co, nie zamierzam z niej rezygnować.

KROK II: Nie zapominaj o suplementach diety  
O cudownych właściwościach wiesiołka słyszałam wiele, ale nigdy do końca nie wierzyłam, że potrafi zdziałać cuda względem stanu cery. Teraz wiesiołek to mój numer jeden w pielęgnacji skóry i włosów od wewnątrz i zewnątrz. Od ponad miesiąca zażywam kapsułki z olejkiem z wiesiołka od firmy Oleofarm. Suplement jest warty uwagi bo jest w pełni naturalny.

Natomiast olejek z nasion wiesiołka, który mieści się w butelce stosuję od kilku dni jako balsam do ciała. Póki co nie zauważyłam znaczącego efektu, jednak wydaje mi się, że stosuję go za krótko, aby pisać o efektach. Jestem też ciekawa jak sprawdzi się jako serum do włosów. Jak tylko zobaczę efekty dam znać na InstaStory.
____________________________________________
OLEJEK Z NASION WIESIOŁKA W KAPSUŁKACH

Opakowanie i wygląd kapsułek
Suplement mieści się w standardowym  opakowani, na którym znajdują się podstawowe informacje: skład, przeznaczenie, sposób użycia. W kartoniku mieści się 72 kapsułki, pakowane w blistry po 12 sztuk. Tabletki zażywam dwa razy dziennie, a więc wystarczają nam na 36 dni. Cena za całe opakowanie jest stosunkowo nie duża bo około 17 zł.

Skład i planowane działanie 
Olej z nasion wiesiołka charakteryzuje się wysoką zawartością tłuszczów wielonienasyconych, do których należą kwasy omega-6. Kwasami z rodziny omega-6 są: kwas linolowy oraz kwas gamma-linolenowy zawarte w oleju z wiesiołka. Kwas linolowy pomaga w utrzymaniu prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi.
Witamina E pomaga w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym.
Witamina A pomaga zachować zdrową skórę.

Co daje mi zażywanie olejku z nasion wiesiołka? 
Odkąd uzupełniam swoją dietę produktami z olejkiem z nasion wiesiołka, widzę wyraźną poprawę kondycji swojej skóry, która stała się promienna i gładka, a jej koloryt znacząco się wyrównał. Zauważyłam również, poprawę kondycji włosów.

Jestem ciekawa czy uzupełniacie swoją dietę o tego typu suplementy. Dajcie znać w komentarzach. Tymczasem, żegnam się z Wami i życzę udanego weekendu!

Do następnego! 

Gra planszowa - prezent pod choinkę

Gry planszowe z rysunkami Andrzeja Mleczki
Wielkimi krokami zbliżają się moje ulubione Święta. Myślę, że dla większości z Was, grudzień to magiczny, pełen niespodzianek czas. Blask choinki, świąteczna krzątanina, piękne, mieniące się ozdoby, czas spędzony z rodziną, zapach mandarynek - z tym kojarzy mi się ten miesiąc, a Wam? Do Świąt zostało tak naprawdę jeszcze dwa tygodnie, czyli jest to praktycznie ostatnia chwila, aby kupić prezenty. Zwłaszcza, kiedy zamierzamy zamówić je przez Internet!

Maseczka i peeling do codziennej pielęgnacji twarzy

Kilka dni temu, na moim blogu, mogliście przeczytać na temat mojej codziennej, wieczornej pielęgnacji twarzy w trzech krokach. Dzisiaj natomiast, pokażę Wam czym te kroki uzupełniałam dwa razy w tygodniu. Mowa tu oczywiście o peelingu i głęboko nawilżającej maseczce. Wiem, że niektóre z Was te kroki stosują codziennie, ja natomiast traktuję je jako uzupełnienie pielęgnacji. Jest to dla mnie taki dodatkowy, przyjemny rytuał. Mam kilka swoich ulubieńców wśród peelingów i maseczek do twarzy, ale dzisiaj będziecie mogli przeczytać krótko o moich dwóch nowych odkryciach. 

Opakowanie 
Peeling mieści się w 75 ml tubce z delikatną szatą graficzną. Na opakowaniu znajdziemy podstawowe informacje, które są potrzebne do aplikacji. Lubię gdy tego typu produkty mieszczą się w tubkach. Jest to higieniczne i wygodne. Peeling stosuję już od kilku tygodni i nie zauważyłam, żeby dużo go ubyło - spokojnie wystarczy na kolejne tygodnie. 
Konsystencja i zapach 
Konsystencja jest kremowa, gęsta. Po nałożeniu peelingu na wilgotną twarz bez większych problemów się go rozprowadza. Drobinki kawy są bardzo delikatne, przez co nie powodują podrażnień na twarzy. Jeśli chodzi o zapach bardziej przypomina mi kakao niż kawę. Może jest to wynikiem dodania do produktu cytrusa. Zapach nie należy do moich ulubionych, jednak szybko się ulatnia. 
Czego oczekiwałam od produktu, a jak naprawdę działa? 
Według producenta peeling dobrze oczyszcza i nawilża skórę. Jak dla mnie scrub świetnie radzi sobie z suchymi skórkami, dobrze oczyszczając przy tym pory. Po aplikacji skóra staje się gładka i miła w dotyku. Co do nawilżania nie zauważyłam zbyt dużej poprawy, jednak dla mnie peeling ma przede wszystkim oczyszczać i wygładzać. 

Opakowanie
Maseczka mieści się w takim samym opakowaniu jak peeling, różni się jedynie szatą graficzną. Bardzo podoba mi się zielona kolorystyka opakowania, która dość mocno rzuca się w oczy. Maseczka żelowa jest wydajna, kilka kropel wystarcza aby nałożyć ją na całą twarz. 
Konsystencja i zapach
Konsystencja maski jak już wspomniałam jest żelowa. W zasadzie w ogóle nie przypomina mi maseczki, tym bardziej, że jest przeźroczysta. Po nałożeniu na twarz, towarzyszy mi uczucie chłodu i ulgi. Jeśli chodzi o zapach, w przeciwieństwie do zapachu peelingu kawowego jest on przyjemny. Przypomina mi delikatne mydło. 
Czego oczekiwałam od produktu, a jak naprawdę działa? 
Producent twierdzi że maseczka żelowa nawilża i odświeża cerę. Dodatkowo dostarcza witamin i udoskonala strukturę skóry. Z całą pewnością się z tym zgadzam. Zauważyłam że stosowana regularnie wspaniale nawilża, wygładza, zmiękcza i odświeża skórę. Zauważyłam również że skóra nabiera blasku i delikatności.

Z produktami Organic Shop jest to moje pierwsze spotkanie. Wiele blogerek poleca ich produkty, teraz już wiem dlaczego. Nie są drogie, a z pewnością warte uwagi. Ja na pewno sięgnę po nie ponownie, a na moją listę ulubieńców trafia już dziś maseczka żelowa z aloesem. 

Dajcie znać czy znacie produkty i jakie są wasze odczucie względem kosmetyków marki Organic Shop.

Do następnego! 

Trzy propozycje na sylwestra i karnawał

Gdzie w tym roku spędzacie sylwestra? Ja jeszcze nie wiem. Mam tylko nadzieję, że nie spędzimy go w domu. Chociaż, z drugiej strony, po naszych ostatnich wszystkich przygodach, mam ochotę trochę odpocząć. Zobaczymy jak będzie. Dzisiaj przychodzę do Was z aż trzema propozycjami na sylwestra lub karnawał. Pierwsza to mieniąca się, krótka sukienka z cekinami. Druga - długa czarna sukienka, a trzecia propozycja to mała czarna z frędzlami. Do każdego zestawu dobrałam te same dodatki, czyli bransoletkę Apart i Etnobazar oraz niedużą torebkę. Mam nadzieję, że stylizacje przypadną Wam do gustu. Dajcie znać, którą byście wybrały.

I. 

II.

III.
Granatowe buty - Dechmann
Czerwone buty - CCC
Bransoletka - Apart
Bransoletka - Etnobazar 

Na koniec roku małe przypomnienie :) W poście dotyczącym współpracy blogowej wywiązała się krótka rozmowa na temat rozliczania się z umów zawieranych np. z firmami kosmetycznymi. Oczywiście mam nadzieję, że większość z Was o tym pamięta. Jednak korzystając z okazji, chce Wam przypomnieć, że każdy ma obowiązek rozliczenia się z zarobionych pieniędzy, również z tych zarobionych na blogu.

PS. W ostatnich tygodniach nabiłam sporo kilometrów podróżując samochodami i powiem jedno: uważajcie na siebie. Wystarczy chwila nieuwagi i kolizja (lub jeszcze coś gorszego) gotowa. W takich sytuacjach właściwa pomoc prawna może być tym czego potrzebujemy.

Do następnego!

instagram @dyedblonde