10 pomysłów na Walentynkowy prezent dla Niego

Już tylko dwa tygodnie zostały do Walentynek. Pora rozejrzeć się za prezentami dla swojego partnera. Najlepiej kupić mu coś uniwersalnego. Pluszowy miś - to chyba kiepski pomysł! Żeby prezent był trafny, musisz dobrze poznać drugą osobę i wyczuć czego tak na prawdę od Ciebie oczekuje. Jeśli nie znasz swojego partnera na tyle by trafić z prezentem w jego gust, postaraj się, żeby kupić coś co się przyda i spodoba każdemu facetowi. O pomoc możesz zapytać brata, znajomych lub skorzystać z moich propozycji. Oto kilka pomysłów na Walentynkowy prezent dla Niego! 

Makijaż kobiety aktywnej zawodowo - kilka wskazówek. Puder w kompakcie od Dr. Hauschka

Swój codzienny makijaż wykonuje w 10 - 15 minut. Dzień w dzień powtarzam te same kroki. Czasami omijałam robienie kreski na powiece, ale ostatnio znów do niej powróciłam (czułam się bez niej "goło"). Najwięcej czasu zajmuje mi zakrywanie cieni pod oczami. Mam na nie kilka sposobów, jednak wiem, że się ich nie pozbędę. Pewnie spodziewacie się, że dodam dzisiaj coś w rodzaju Daily makeup - krok po kroku. Nic z tych rzeczy. Skupimy się na tym jak utrwalić makijaż bez psikania po twarzy sprayem (troszkę od tyłu, ale tak to już ze mną jest). 

Jeszcze nie tak dawno rola kobiety kończyła się na zajmowaniu się domem i wychowaniu dzieci. Jest to bardzo ciężka praca, która jednak nie znajduję docenienia wśród innych (no bo przecież siedzisz cały dzień w domu). Teraz kobiety coraz częściej stawiają na swoją karierę zawodową, a przy odrobinie szczęścia osiągają wysokie pozycje i są doceniane. 8 godzin w pracy (albo i więcej). I jak tu wyglądać przez ten cały czas ładnie?

Makijaż do pracy powinien być delikatny i przede wszystkim trwały. Najlepszy rozwiązaniem będzie makijaż naturalny. Wykonuje się go szybko i łatwo, a przecież w porannej bieganinie nie mamy czasu na precyzję. Najważniejsze żeby twarz wyglądała na świeżą i niezmęczoną. Małą podpowiedź możecie znaleźć na portalu Kobiece Porady - klik
Co więc zrobić, żeby utrwalić makijaż? 
1. Odpowiednie nawilżenie/baza - przed nałożeniem fluidu, należy dobrze nawilżyć twarz (suche skórki mogą popsuć cały efekt). Najlepiej jest użyć kremu o lekkiej konsystencji, który szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Krem będzie również chronił przed podrażnieniami i da efekt rozjaśnienia cery. 
2. Puder w kompakcie jako dobry utrwalacz - puder jest najlepszym utrwalaczem makijażu. Kryje niedoskonałości i matowi skórę. Stosując go mamy gwarancję, że podkład i korektor zostaną na swoim miejscu nawet do kilku godzin (najlepiej trzymaj go w torebce, nigdy nie wiesz kiedy może Ci się przydać). Ponadto puder w kompakcie przydaje się również do utrwalenia pomadki i cieni na powiece. Tutaj zatrzymam się na dłużej, ponieważ chcę Wam pokazać moje ostatnie odkrycie czyli puder w kompakcie od Dr.Hauschka

Puder zamknięty jest w eleganckim czarnym pudełeczku z lusterkiem. W zestawie znajduje się mała gąbeczka (dla mnie zbędna, wolę puder nakładać pędzlem). Dostępny jest w jednym kolorze - beżowym. Wbrew pozorom pozwala uzyskać bardzo naturalne i delikatne wykończenie makijażu. Po nałożeniu pudru, twarz wygląda na świeżą, zdrową i promienną. Z całą pewnością nie uzyskujemy efektu maski. 
Ma bardzo ładny i przyjemny ziołowy zapach, a to za sprawą kompozycji uzyskanej z roślin leczniczych takich jak: przelot pospolity, oczar, czarna herbata na bazie sproszkowanego jedwabiu. Delikatnie matuje i wykańcza makijaż, nadając skórze aksamitny i naturalny wygląd.
3. Eyeliner zamiast kredki - uwielbiasz kreski na powiece? Zamiast malować ją kredką lepiej sięgnij po eyeliner. Jest zdecydowanie trwalszy i na pewno nie zetrze się po kilkunastu minutach. 
4. Baza pod cienie - cienie mają skłonność do szybkiego ścierania się. Aby temu zapobiec wystarczy, że przed nałożeniem cieni, powiekę pokryjesz delikatnie korektorem, który posłuży jako baza. 
5. Konturówka jako baza pod szminkę - co zrobić, żeby szminka wytrzymała na ustach dłużej niż 15 minut? Jest na to prosty sposób. Wystarczy, że użyjesz konturówki jako bazy i nie mówię tutaj jedynie o rysowaniu krawędzi! Nałóż konturówkę na całe usta, oczywiście nie zapominając o nadaniu ustom odpowiedniego kształtu.
  
Jeśli Twoja skóra ma skłonności do przetłuszczania się, proponuje używać bibułek matujących (ja swego czasu używałam bibułek z WIBO, niczym się nie różniły od tych droższych). Do cieni pod oczami nie mam już sił, jednak standardowo staram się je likwidować korektorem i utrwalać pudrem (jeśli macie sprawdzone triki, piszcie w komentarzach). Natomiast usta bardzo rzadko maluję wychodząc do pracy, ewentualnie używam delikatnej pomadki. 
Bluzka - Trendsgal
Legginsy - Zaful

Jestem ciekawa jakie są Wasze sposoby na utrwalenie makijażu. Dajcie znać w komentarzach.

Do następnego!

Inspirowana Golden Rose Longstay Matte Lipstik

Dzisiaj obiecany post o pomadce Golden Rose. Firma w swojej ofercie ma całkiem niezły asortyment, jednak największą popularność zyskały matowe pomadki do ust w płynie - Longstay Matte Lipstik. Nic dziwnego - są długotrwałe i pięknie wyglądają. 

Co w nich lubię, a czego nie? Dowiecie się o tym poniżej. 
Wybór kolorów jest spory, każdy znajdzie coś dla siebie, ja postawiłam na numer 05. Jest to bardzo ciemny róż, który daje efekt powiększonych ust i dodatkowo optycznie wybiela zęby. 

CO MÓWI PRODUCENT: 
Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości. Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie. Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu. Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania. Produkt łatwo można zmyć przy pomocy dwufazowego płynu do demakijażu.

CO POWIEM JA: 
Trwałość pomadek oceniam zdecydowanie na duży plus. Zawsze miałam problem z tym, że moje szminki zostawiały ślady na każdej szklance czy na policzku mojego ukochanego. W przypadku pomadek Golden Rose nie muszę się już o to martwić. Szminka trzyma się przez większość dnia, jednak gdy już zaczyna schodzić tworzy nieestetyczne plamy na ustach, które są dla mnie ogromnym minusem.
Nie wysusza ust - pomadka zawiera olejek z awokado, dzięki czemu zapobiega wysuszaniu ust i tak też jest, jednak przez to usta po aplikacji stają się lepkie, co mi nie do końca odpowiada. 
Szminka ma bardzo ładne delikatne opakowanie, jestem straszną minimalistką więc dla mnie jest idealne. 
Cena pomadki: około 20 zł.
Jak aplikować pomadkę? 
Sposób aplikacji matowej pomadki w płynie można znaleźć tutaj.
U mnie obyło się bez konturówki i uważam, że wcale nie jest ona potrzebna. Elastyczny aplikator świetnie sobie radzi, idealnie dopasowuje się do ust, dzięki czemu możemy nim nadać kształt ustom. Jeśli jednak nie macie wprawy, zalecam zakup konturówki. 
Ostatnio przeglądając portal Kobiece Porady, trafiłam na praktyczny poradnik w jaki sposób malować usta myślę, że Was zaciekawi. 

Podsumowując matowe pomadki do ust: 
Na plus:                                             
- dobrze na pigmentowana         
- trwała                                              
- nie wysusza ust 
- łatwa w aplikacji 
- ładne opakowanie 
- cena

Na minus:
- trudno schodzi
- pozostawia nieprzyjemne uczucie lepkości 

Zainspirowana Golden Rose Longstay Matte Lipstik, przedstawiam poniżej moją dzisiejszą stylizację. Czerwono-czarno. Zdecydowanie moja ulubiona klastyczna wersja, z połączeniem złotego i srebra (posiadając obrączkę i pierścionek zaręczynowy na palcu nie da się uniknąć tego połączenia,  ja bardzo je lubię, ale o tym innym razem). 
Płaszcz - Dresslily
Sukienka - Sinsay
Torebka - House
Bransoletka - Apart
Buty - CCC Lasocki 


Dajcie znać jaka jest Wasza opinia na temat pomadek Golden Rose Longstay Matte Lipstik.

Do następnego! 


Jogurt do ciała od E-Fiore

Jogurt do ciała? Dla mnie zupełna nowość...

Nie lubię miodu (ile ja to już razy złościłam się na tatę, że każe mi go pić) Zazwyczaj kończyło się na tym, że go po prostu wylewałam, ale o tym ciii...). Pewnie znajdą się tu zwolennicy i będą mnie pouczać o właściwościach zdrowotnych miodu. Jednak i tak nie przekonacie mnie i nie wmówicie, że jest dobry. Więc nawet nie próbujcie.
Po mimo tej niechęci postanowiłam wypróbować jogurt do ciała o zapachu miodu i mleka. Chyba przekonały mnie do tego, jego właściwości regeneracyjne i wartości odżywcze dla ciała... 
INFORMACJE OD PRODUCENTA
Wyjątkowy jogurt do ciała MIÓD i MLEKO, lekki i słodki, pozostawia ciało jedwabiście gładkie.

Słodki, delikatny zapach miodu i mleka sprawi, że poczujesz się wyjątkowo. Ten kremowy jogurt, dzięki bogatej kompozycji swoich, naturalnych składników, łatwo się wchłania i zapewnia stałe nawilżenie wszystkim typom skóry. Zawiera naturalne, zmiękczające skórę proteiny jogurtowe oraz kwas hialuronowy, które pozostawiają skórę miękką i jedwabiście gładką. Receptura produktu została oparta na naturalnych masłach i olejkach.
Organiczny olej ze słodkich migdałów zmiękcza i satynowo wygładza skórę.
Organiczny olej z awokado ma działanie przeciwzapalne, głęboko nawilża, a także wspaniale zmiękcza i wygładza skórę.
Pantenol działa przeciw starzeniu się skóry, idealnie regeneruje ją i nawilża, chroniąc jednocześnie przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym. Działa leczniczo i skutecznie łagodzi skutki podrażnień i oparzeń słonecznych.
Aloes długotrwale wygładza, zmiękcza i wzmacnia skórę oraz głęboko nawilża i odżywia skórę suchą i przesuszoną w wyniku warunków środowiskowych.
Proteiny mleka, znane od czasów starożytnych ze swoich uzdrawiających właściwości, doskonale zmiękczają, nawilżają i wygładzają skórę, nawet w miejscach problematycznych, takich jak łokcie i kolana. Mają też głębokie działanie regeneracyjne, odżywcze i wzmacniające i poprawiają elastyczność skóry. Chronią przed przesuszeniem i podrażnieniami.
Miód regeneruje i utrzymuje młody wygląd skóry, uelastycznia.
Krem obłędnie, miodowo-mlecznie pachnie, relaksuje aromatem wszystkie zmysły, dobrze się wchłania, nie pozostawia na skórze tłustego filmu. Idealny po depilacji, opalaniu czy kąpieli w basenie.

MOJA OPINIA
Jogurt zapakowany jest w wygodnym plastikowym pudełeczku z wieczkiem. Ma bardzo ładną delikatną etykietę, dzięki czemu kosmetyk idealnie nadaje się na prezent. Konsystencja porównywalna do jogurtu naturalnego, chociaż gęstsza. Szybko się wchłania, nie pozostawiając mokrych plam na ciele. Zapach - miód i mleko. Niestety nie jest to mój gust jednak, przy dłuższym stosowaniu może się do niego przyzwyczaję. Skóra po zastosowaniu wygląda zdecydowanie na zdrowszą, zregenerowaną, nawilżoną i jest przede wszystkim miła w dotyku. Jestem zadowolona z działania, a także wydajności jogurtu.

Sposób użycia: Jogurt należy nanieść na czystą, suchą skórę, najlepiej wieczorem po kąpieli. Delikatnie wmasować.
Kupisz go: tutaj 
Ciekawa jestem, czy któraś z Was stosowała już jogurt do ciała od E-fiore. Dajcie znać czy przypadł Wam do gustu.

Do następnego!

Smoky eyes - kajal od EtnoSpa

Pierwszy raz będziecie mogli zobaczyć mnie w małej "akcji" tworzenia makijażu oczu krok po kroku. Ekspertką nie jestem, raczej samoukiem i jak to jest z samoukami - kiedy się staram żeby wyszło ładnie, wychodzi okropnie. Też tak macie? Tutaj powinnam Wam opowiedzieć o mojej życiowej wtopie, ale chyba sobie daruje...

Moim ulubionym makijażem jest zdecydowanie smoky eyes, idealny na wieczór oraz "wybicie" się z tłumu. Pięknie podkreśla spojrzenie i wydobywa jego głębie (u mnie tworzy efekt kocich oczu).
Czym tak naprawdę jest Smoky Eyes? To nic innego jak efekt "przydymionych" powiek. Żeby go wykonać używam następujących kosmetyków: czarny kajal, 3 cienie: ciemny i jasny brąz oraz perłowy i dobry tusz do rzęs. Dodatkowo żeby ożywić całość, można nałożyć delikatnie brokat. W dzisiejszym poście pokaże kajal od firmy EtnoSpa oraz cienie z Revolution. Mam nadzieję, że całość się Wam spodoba. 
Zacznę od małej prezentacji kosmetyków z których korzystam robiąc Smoky Eyes.
Paleta cieni Revolution, mieści 32 matowych odcieni, które są przeznaczone do codziennego użytku, jak również do tworzenia okazjonalnych makijaży. Delikatna konsystencja łatwo się rozprowadza i pozostanie na powiece przez długi czas. W paletce znajduje się pełnowymiarowe lusterko, które przydatne jest podczas tworzenia makijażu. 
Kajal Lakme, to ziołowa kredka do oczu o kremowej konsystencji. Długo utrzymuje się na oczach oraz jest wodoodporny. Odpowiednia konsystencja pozwala na wykonanie idealnego makijażu. Nadaje oczom wyrazisty i piękny wygląd. 
Tusz do rzęsy, aktualnie stosuje pogrubiający tusz do rzęs Sexy Pulp z Yves Rocher, który doskonale sprawdza się podczas malowania tego typu makijażu. 
Wiecie już jakich kosmetyków używam, więc teraz przejdźmy do wykonania Smoky Eyes
Na zdjęciach tekst jest mało widoczny dlatego jeszcze raz opiszę wszystko krok po kroku.
Krok 1 - beżowym cieniem maluję dokładnie całą powiekę.
Krok 2 - brązowy cień nakładam na połowę powieki, do załamania.
Krok 3 - czarną kredką maluje połowę powieki.
Krok 4 - pędzelkiem rozcieram kredkę, starając się żeby nie było prześwitów.
Krok 5 - dokładnie tuszuję rzęsy. Jeśli chcesz by rzęsy były mega gęste proponuje dokleić sztuczne (ja sama jeszcze nie próbowałam).
A jak prezentuje się całość???
Podoba się mój "koci" makijaż? W następnym poście dowiecie się jaka jest moja opinia na temat pomadek Golden Rose, jedną z nich prezentuję na powyższych zdjęciach.

Do następnego! 

Indigo - Home Spa FEMME FATALE

Masło Shea INDIGO
Kilka dni temu od firmy INDIGO otrzymałam przesyłkę, w której znalazły się pięknie pachnące kosmetyki do pielęgnacji ciała i paznokci. Prawdę mówiąc, jak do tej pory firma ta była mi dobrze znana z lakierów do paznokci. Ku mojemu zaskoczeniu, w swojej ofercie posiada wiele innych fantastycznych kosmetyków, a wśród nich znajdują się między innymi: balsamy do ciała, kremy do rąk, olejki do kąpieli czy perfumy. Poniżej pokażę Wam zawartość zestawu INDIGO HOME SPA FEMME FATALE i postaram się opisać  każdy z produktów.

Natural for you

Ponownie przychodzę do Was z kosmetykami od mojej ulubionej firmy E-fiore. Tym razem przedstawię dwa produkty z serii Natural for You - szampon do włosów zniszczonych oraz żel do higieny intymnej. Oba sprawdzają się doskonale, są wydajne i pięknie pachną, ale o tym poniżej. 


Organiczny szampon do włosów to połączenie naturalnego oleju kokosowego z proteinami  jedwabiu i mleczkiem pszczelim. Przeznaczony do włosów suchych, zniszczonych, pozbawionych blasku. Szampon stworzony dla tych, którzy cenią sobie prawdziwie, naturalne kosmetyki . W jego składzie nie ma SLS, SLES-ów, silikonów, parabenów i EDTA. Szampon nadaje włosom miękkości, gładkości i blasku. Olej kokosowy nawilża i odżywia włosy, proteiny jedwabiu je wygładzają, a mleczko pszczele otula kosmki blaskiem i miękkością. 0%  SLS, SLES-ów, 0%  Parabenów, 0%  Silikonów.

Szampon mieści się w plastikowej buteleczce z pompką, dzięki czemu aplikacja produktu jest bardzo łatwa. Kremowa konsystencja szybko się pieni i pięknie pachnie, sprawiając, że kąpiel staje się przyjemniejsza. Po umyciu włosy są czyste, lśniące, miękkie i delikatnie pachną. Zdecydowanie jest szampon, który wskakuje na moją listę ulubieńców. 


Organiczny żel do codziennej pielęgnacji okolic intymnych, skutecznie i delikatnie oczyszcza, odświeża skórę oraz koi podrażnienia. Został oparty na prostej, naturalnej recepturze, wzbogaconej o olejek lawendowy, d-pantenol i kwas mlekowy, aby wspomagać procesy regeneracji podrażnionej skóry okolic intymnych. Olejek lawendowy odświeża, koi skórę, ma właściwości przeciwbakteryjne. D-Pantenol wykazuje działanie gojące, łagodzące podrażnienia. Kwas mlekowy zapewnia odpowiednie utrzymanie pH, a także działa nawilżająco. 99% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego. Nie zawiera: mydła, SLS, SLES, barwników, parabenów i alergenów Produkt o delikatnym, naturalnym zapachu olejku lawendowego, bezpieczny dla osób z wrażliwą skórą, do codziennego stosowania.

Muszę przyznać, że jak do tej pory miałam swój jeden ulubiony żel do higieny intymnej i żadnego innego nie używałam. Jednak seria Natural for You przekonała mnie do siebie także w tym przypadku. Lawenda ma w sobie to coś... zawsze mnie zauroczy - silny aromat, któremu nie potrafię się oprzeć. Dodatkowo kremowa konsystencja, żelu świetnie się pieni, oczyszczając i odświeżając skórę. 
Dajcie znać czy znacie te produkty. 

Do następnego! 

Red Coat

Czerwony płaszcz był na mojej wishliscie od bardzo dawna. Taki płaszczyk pasuje praktycznie do wszystkiego. Zarówno do eleganckiej kreacji jaki i zwykłych jeansów, idealnie współgra z ciemnymi oraz jasnymi kolorami. Dlatego nie mogło zabraknąć go w mojej szafie. Dzisiejszy look to połączenie intensywnej czerwieni z klasyczną czernią. Obcisłe rurki świetnie komponują się z botkami na wysokim obcasie, a czarna torebka dopasowała się idealnie do całości. Zostawiam Was ze zdjęciami i czekam na opinie. Mam nadzieję, że się spodoba. 
Płaszcz - Dresslily
Spodnie - Zaful
Torebka - Dresslily
Rękawiczki - Sinsay
Szalik - House
Buty - CCC Lasocki 

Do następnego.

Oczyszczający peeling do twarzy SYLVECO

Peelingi zdecydowanie są moimi ulubionymi kosmetykami pielęgnacyjnymi. Lubię eksperymentować i sprawdzać nowości chyba, że któryś mocno przypadnie mi do gustu, wówczas gości w mojej łazience znacznie dużej. Jednak nie lubię przywiązywać się do takich produktów, więc zmieniam je jak rękawiczki. Kilka tygodni dostałam mega pakę od firmy BIOGO, większość rzeczy zdążyłam Wam już pokazać, pozostał mi jeszcze oczyszczający peeling do twarzy od firmy Sylveco, o którym opowiem Wam dzisiaj. 
CO MÓWI PRODUCENT
Hypoalergiczny, kremowy peeling z korundem przeznaczony do oczyszczania skóry ze skłonnością do przetłuszczania, z rozszerzonymi porami. Drobinki ścierające są mocne i doskonale złuszczają martwy naskórek. Peeling zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego o działaniu normalizującym pracę gruczołów łojowych, łagodzącym podrażnienia i przyspieszającym regenerację. Stosowany systematycznie dotlenia skórę, poprawia jej ogólny stan, zmniejsza pory i reguluje wydzielanie sebum.
Skrzyp polny rośnie dziko w całej Polsce, jest traktowany jako chwast z uwagi na długie kłącza. Dawniej mówiono na niego "jodełka" lub "koński ogon", pędy skrzypu bowiem posiadają bardzo charakterystyczny kształt, a pocieranie palcami ziela powoduje charakterystyczne "skrzypienie", stąd też wzięła się nazwa rośliny. Surowcem jest ziele, bardzo bogate źródłem krzemu (w postaci kwasu), potasu, innych minerałów, saponin i flawonoidów. Wykazuje przede wszystkim działanie remineralizujące, dostarcza skórze wielu cennych składników odżywczych, uelastycznia ją i normalizuje. 
Sposób użycia: stosować 1-2 razy w tygodniu, w zależności od potrzeb i zanieczyszczenia skóry. Masować delikatnie skórę twarzy ok. 2 minuty, omijając okolice oczu, po czym dokładnie spłukać ciepłą wodą. Nie zaleca się stosować peelingu przy zaostrzonych objawach trądziku.
Peeling można kupić: tutaj
CO POWIEM JA
Pewnie większość z Was zna i lubi ten produkt, dla mnie jednak jest zupełną nowością... 

Peeling ma świetną konsystencję, gęstą i kremową, mało wyczuwalny jest korund (korund - znajduje zastosowanie w profesjonalnych gabinetach kosmetycznych a także w domowych peelingach. Systematyczne stosowanie peelingów zwiększa wchłanianie substancji czynnych przez skórę, pobudza mikro-krążenie, oczyszcza i wzmaga odnawianie skóry), dzięki czemu możemy być pewni, że nasza skóra nie zostanie podrażniona. Zapach niestety nie jest zaletą produktu, jeśli jednak lubicie woń glinki to na pewno nie będzie Wam przeszkadzać. Peeling zapakowany jest w solidnym plastikowym słoiczku z nakrętką, który oprócz tego umieszczony jest w tekturowym opakowaniu, gdzie możemy znaleźć wszystkie potrzebne informacje o produkcie. Wygląda bardzo ładnie i estetycznie, komuś kto zwraca uwagę na opakowania, na pewno przypadnie do gustu. 
Jeśli chodzi o wydajność produktu, to muszę przyznać, że jestem zaskoczona. Ponieważ w słoiczku nie znajduje się duża ilość peelingu, jednak wystarcza na bardzo długo. Już niewielka ilość wystarczy, aby wykonać dokładny peeling twarzy i szyi. 
Jestem bardzo zadowolona z działania oczyszczającego peelingu do twarzy, skutecznie usuwa martwy naskórek, pozostawiając skórę delikatną, miękką i miłą w dotyku. Tak więc jeśli szukacie dobrego peelingu, śmiało wypróbujcie Sylveco.    
Ciekawa jestem czy używałyście tego peelingu i jakie są Wasze opinie? Dajcie znać.

Do następnego! 

instagram @dyedblonde