Dermacol Make Up Cover - test krycia i wytrzymałości

Od pewnego czasu testuję próbki wysoko napigmentowanych, kryjących podkładów Dermacol Make Up Cover. Efekty pozytywnie mnie zaskoczyły, mam tylko małe zastrzeżenia ale o tym przeczytacie poniżej.

Marka Dermacol jeszcze nie tak dawno była mi obca. Zmieniło się to po spotkaniu blogerek w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie otrzymałam torbę z podarunkami od przedstawicielki firmy. Zauroczona zapachami oraz konsystencją żelu pod prysznic i olejku do masażu, wzięłam się za testowanie kolejnych upominków. W torbie oprócz produktów do ciała znalazły się podkłady, korektor i kremy. Dzisiaj skupię się na wysoko kryjącym podkładzie Make Up Cover, a w przyszłości pojawią się również recenzje pozostałych kosmetyków.  

Kryjące podkłady kojarzą mi się z brzydką maską na twarzy i paskudnym efektem końcowym. Mało kiedy można natrafić na taki, który jednocześnie dobrze maskowałby niedoskonałości i ładnie się prezentował. Dlatego ja do takich produktów podchodzę z dużym dystansem. Mam jednak takie miejsca, które z chęcią zakrywam - mowa tu oczywiście o moich cieniach pod oczami z którymi nie radzi sobie praktycznie żaden korektor. Mimo, iż przyzwyczaiłam się już do nich, niekiedy po prostu pasuje je "schować". Tutaj z pomocą przyszedł mi podkład Make Up Cover, który pod względem krycia jest po prostu genialny.

Podkłady dostępne są w 16 odcieniach, od numeru 208 do 224. Niestety odcienie nie są "ułożone" od najjaśniejszego do najciemniejszego, co według mnie jest niepraktyczne. Ja póki co wykorzystałam dwa, numery 210,209 Pierwszy odcień idealnie pasował do mojej cery, natomiast drugi był dla mnie za ciemny. Nie próbowałam jeszcze innych tonów, ale już widzę, że niektóre kompletnie nie będą pasowały do mojej skóry. Pewnie będę je próbowała mieszać albo komuś podrzucę :). O ile z za jasnych można coś wykombinować to z tych ciemnych już niekoniecznie.
Make Up Cover konsystencją mocno przypomina mi korektor, w żadnym natomiast stopniu nie kojarzy mi się ze standardowym podkładem. Jest bardzo gęsty, a przy nałożeniu grubej warstwy na skórę wygląda ciężko, dlatego polecam nakładanie niewielkiej ilości na niedoskonałości. Przy aplikacji należy zwrócić uwagę na sposób jakim chcemy go nakładać. Najlepszą i najwygodniejszą metodą będzie wklepywanie za pomocą opuszków palców. Pod żadnym pozorem nie rozcieramy go, gdyż nie uzyskamy pożądanego efektu (utworzymy jedynie maskę na skórze) i dodatkowo skrócimy jego trwałość.

Opakowanie w jakim znajdują się podkłady Make Up Cover, przypominają tubkę z maści. Wiem, że niektóre osoby uważają je za mało praktyczne i nie wygodne, ja jednak uważam wręcz odwrotnie. Z tubki za każdym razem wydobywam tyle produktu ile jest mi potrzebne, a przy tym nie brudzę wszystkiego dookoła. Dodatkowym plusem jest również to, że widać kiedy produkt się kończy, a resztki bez problemowo wydobywam rozcinając opakowanie nożyczkami, nie tracąc przy tym kosmetyku.

Dermacol Make Up Cover jest chyba jednym z najlepszych produktów kryjących jakie miałam okazję testować. Idealnie maskuję niedoskonałości i cienie pod oczami, a poniżej będziecie mogli zobaczyć jak poradził sobie z zakryciem tatuażem. Ponadto jest bardzo, bardzo wydajny. Tubka 4g wystarcza na kilkanaście aplikacji, a do zakrycia cieni potrzebuję niewielką ilość w postaci ziarenka pszenicy. Co do trwałości, tak jak już wspomniałam jeśli będziemy go aplikować w prawidłowy sposób to wytrzyma na skórze nawet do kilku godzin.
(na tatuaż nałożyłam cienką warstwę, a efekt jest bardzo fajny)

Produkty dostępne są w sklepach internetowych. Na tą chwilę nie widziałam ich w żadnym stacjonarnym sklepie, no chyba, że bierzmy pod uwagę Pragę :).  

Podsumowując: do plusów podkładu Make up Cover możemy zaliczyć: świetne krycie, trwałość, wydajność, pojemność, wygodne opakowanie. Natomiast do minusów: konsystencje, numeracje i dostępność.

Zajrzyjcie też do podobnych postów:
- Vichy, krycie bez kamuflażu;
- pomadka Dermacol;
- intensywne zapachy od Dermacol.

Napiszcie czy znacie ten podkład i jaka jest Wasza opinia na jego temat.

Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger