Maseczka i peeling do codziennej pielęgnacji twarzy

Kilka dni temu, na moim blogu, mogliście przeczytać na temat mojej codziennej, wieczornej pielęgnacji twarzy w trzech krokach. Dzisiaj natomiast, pokażę Wam czym te kroki uzupełniałam dwa razy w tygodniu. Mowa tu oczywiście o peelingu i głęboko nawilżającej maseczce. Wiem, że niektóre z Was te kroki stosują codziennie, ja natomiast traktuję je jako uzupełnienie pielęgnacji. Jest to dla mnie taki dodatkowy, przyjemny rytuał. Mam kilka swoich ulubieńców wśród peelingów i maseczek do twarzy, ale dzisiaj będziecie mogli przeczytać krótko o moich dwóch nowych odkryciach. 

Opakowanie 
Peeling mieści się w 75 ml tubce z delikatną szatą graficzną. Na opakowaniu znajdziemy podstawowe informacje, które są potrzebne do aplikacji. Lubię gdy tego typu produkty mieszczą się w tubkach. Jest to higieniczne i wygodne. Peeling stosuję już od kilku tygodni i nie zauważyłam, żeby dużo go ubyło - spokojnie wystarczy na kolejne tygodnie. 
Konsystencja i zapach 
Konsystencja jest kremowa, gęsta. Po nałożeniu peelingu na wilgotną twarz bez większych problemów się go rozprowadza. Drobinki kawy są bardzo delikatne, przez co nie powodują podrażnień na twarzy. Jeśli chodzi o zapach bardziej przypomina mi kakao niż kawę. Może jest to wynikiem dodania do produktu cytrusa. Zapach nie należy do moich ulubionych, jednak szybko się ulatnia. 
Czego oczekiwałam od produktu, a jak naprawdę działa? 
Według producenta peeling dobrze oczyszcza i nawilża skórę. Jak dla mnie scrub świetnie radzi sobie z suchymi skórkami, dobrze oczyszczając przy tym pory. Po aplikacji skóra staje się gładka i miła w dotyku. Co do nawilżania nie zauważyłam zbyt dużej poprawy, jednak dla mnie peeling ma przede wszystkim oczyszczać i wygładzać. 

Opakowanie
Maseczka mieści się w takim samym opakowaniu jak peeling, różni się jedynie szatą graficzną. Bardzo podoba mi się zielona kolorystyka opakowania, która dość mocno rzuca się w oczy. Maseczka żelowa jest wydajna, kilka kropel wystarcza aby nałożyć ją na całą twarz. 
Konsystencja i zapach
Konsystencja maski jak już wspomniałam jest żelowa. W zasadzie w ogóle nie przypomina mi maseczki, tym bardziej, że jest przeźroczysta. Po nałożeniu na twarz, towarzyszy mi uczucie chłodu i ulgi. Jeśli chodzi o zapach, w przeciwieństwie do zapachu peelingu kawowego jest on przyjemny. Przypomina mi delikatne mydło. 
Czego oczekiwałam od produktu, a jak naprawdę działa? 
Producent twierdzi że maseczka żelowa nawilża i odświeża cerę. Dodatkowo dostarcza witamin i udoskonala strukturę skóry. Z całą pewnością się z tym zgadzam. Zauważyłam że stosowana regularnie wspaniale nawilża, wygładza, zmiękcza i odświeża skórę. Zauważyłam również że skóra nabiera blasku i delikatności.

Z produktami Organic Shop jest to moje pierwsze spotkanie. Wiele blogerek poleca ich produkty, teraz już wiem dlaczego. Nie są drogie, a z pewnością warte uwagi. Ja na pewno sięgnę po nie ponownie, a na moją listę ulubieńców trafia już dziś maseczka żelowa z aloesem. 

Dajcie znać czy znacie produkty i jakie są wasze odczucie względem kosmetyków marki Organic Shop.

Do następnego! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger