Wahiba Sands i Wadi Bani Khalid OMAN
.jpg)
Pojedziemy czy nie?
Wycieczkę do Omanu zaplanowaliśmy jeszcze w Polsce. Naczytałam się opinii, że chętnych jest mnóstwo i lepiej rezerwować z wyprzedzeniem, by nie zostać na lodzie. Bilety kupione, formalności dopełnione, a na miejscu – dla pewności – wszystko potwierdzone u rezydenta. Spokój ducha? Tylko do 7:00 rano, kiedy to dotarliśmy do miejsca zbiórki (hotelowa recepcja). Nadmienię jeszcze, że byliśmy tam jako pierwsi!
Kiedy pod hotel podjechały samochody 4x4, przeżyliśmy zimny prysznic. Naszych nazwisk nie było na liście. Błąd systemu? Takie było tłumaczenie See Places i lokalnego biura. Auta odjechały, a my zostaliśmy z obietnicą, że „zaraz coś przyjedzie”. Rezydentka próbowała się skontaktować z biurem, organizator nie odbierał, aż w końcu pojawił się pracownik, który z rozbrajającą szczerością powiedział, że podstawienie dodatkowego auta z Maskatu się im po prostu nie opłaca. Dostaliśmy wybór bez wyboru - rezygnacja albo „dosiadka” do aut, które już były w trasie. Nie chcieliśmy odpuszczać wizyty na pustyni, więc zacisnęliśmy zęby. Efekt? W 5-osobowym aucie jechaliśmy w szóstkę. Mój mąż spędził część wycieczki wciśnięty na dodatkowym siedzeniu w bagażniku. Słaby początek to mało powiedziane... a to był dopiero wstęp do naszej przygody…
.jpg)
Po jakimś czasie po prostu nas rozdzielono. Zamiast cieszyć się wspólną przygodą, zostałam w samochodzie, do którego nas „doklejono”, a mąż trafił do zupełnie innej rodziny. Przez całą trasę pustynię przemierzaliśmy osobno z obcymi dla nas ludźmi. Jakby tego było mało, przez organizacyjny chaos, który sami stworzyli, nasza wycieczka została skrócona o blisko godzinę, a więc na pustyni byliśmy znacznie krócej niż planowano…
Ok, koniec z nieprzyjemnościami. Mimo, iż wycieczka rozpoczęła się dość specyficzne, to postanowiliśmy się z niej cieszyć i wynieść z niej jak najwięcej pięknych widoków.
Nasz pierwszy przystanek: Wadi Bani Khalid.
Wadi Bani Khalid OMAN
Wadi Bani Khalid to jeden z punktów obowiązkowych podczas podróży po Omanie. To miejsce, gdzie surowy, pustynny krajobraz ustępuje miejsca soczystej zieleni i turkusowej wodzie.
Jeśli szukasz miejsca, które wygląda jak żywa pocztówka z Omanu, Wadi Bani Khalid jest odpowiedzią. To przepiękna oaza, która zachwyca kontrastem: z jednej strony surowe, jasne skały, a z drugiej – czyste, chłodne źródła, w których można zaznać ulgi od upału.
.jpg)
.jpg)
Wybierając się tutaj, warto pamiętać o lokalnej etykiecie, która różni się w zależności od tego, w której części wadi się znajdujemy:
Pierwsze zbiorniki (wejściowe) to miejsca publiczne, często odwiedzane przez lokalne rodziny. Tutaj obowiązuje ubiór pełen szacunku dla omańskiej kultury. Kąpiel w bikini jest surowo zabroniona – ciało powinno być zakryte (najlepiej t-shirt i spodenki za kolano).
.jpg)
.jpg)
Górne baseny (w głębi kanionu). Idąc kawałek dalej, ścieżka prowadzi między skałami do wyżej położonych źródeł. Tam atmosfera jest nieco swobodniejsza i bez przeszkód można wejść do wody w stroju kąpielowym, by cieszyć się kąpielą w otoczeniu majestatycznych formacji skalnych.
Mimo że jest to miejsce dość popularne i turystyczne, jego urok sprawia, że zdecydowanie warto wpisać je na swoją listę.
Co ciekawe
W przeciwieństwie do wielu innych wadi w Omanie, które są okresowe, Wadi Bani Khalid posiada stały przepływ wody przez cały rok. To dlatego roślinność jest tu tak bujna.
W zbiornikach mieszkają setki małych rybek z gatunku Garra rufa. Jeśli zastygniesz w bezruchu, zaczną delikatnie skubać Twój naskórek.
.jpg)
Woda z wadi jest wykorzystywana przez lokalnych rolników dzięki tradycyjnemu systemowi irygacyjnemu falaj, który od setek lat nawadnia okoliczne plantacje daktylowców i owoców.
Jeśli zamierzasz odwiedzić Wadi Bani Khalid najlepiej pojawić się tutaj wcześnie rano w tygodniu (od niedzieli do czwartku). W omańskie weekendy (piątek i sobota) oaza wypełnia się mieszkańcami, którzy przyjeżdżają tu na rodzinne pikniki.
Czas na kolejny, główny przystanek czyli Wahiba Sands.
Wahiba Sands, Oman
Wahiba Sands to prawdziwe królestwo wydm, które mienią się odcieniami złota i miedzi. Wjazd na pustynię samochodami z napędem 4x4 to doświadczenie, którego nie zapomnę. To nie była zwykła przejażdżka, ale prawdziwy taniec na piasku! Samochody podskakiwały na nierównościach, a my razem z nimi, czując każdą zmianę terenu. Widoki za oknem? Absolutnie nieziemskie. Horyzont zdawał się nie mieć końca, a formacje piaskowe zmieniały kształty.
.jpg)
.jpg)
W samym sercu pustyni zjedliśmy szybki lunch, po którym każdy mógł wybrać swoją aktywność. Część grupy zdecydowała się na klasykę gatunku – przejażdżkę na wielbłądzie. Pozostali ruszyli pieszo na podbój najwyższych wydm, by poczuć pod stopami drobny, ciepły piasek i zrobić zdjęcia.
Muszę jednak wspomnieć o małym rozczarowaniu. W programie naszej wycieczki widniał sandboarding, czyli surfowanie po wydmach. Bardzo na to liczyłam, bo to jedno z moich podróżniczych marzeń. Niestety, przez pośpiech i brak czasu, ta atrakcja się nie odbyła. Mimo to, same widoki i energia tego miejsca zrekompensowały mi ten brak.
Co ciekawe
Wydmy w Wahiba Sands mogą osiągać wysokość nawet 100 metrów! Cała pustynia stale się przemieszcza pod wpływem wiatru, „wędrując” w stronę morza.
Piasek tutaj nie jest jednolity. Jego barwa zmienia się od bladożółtej przy obrzeżach, aż po intensywnie pomarańczową i miedzianą w głębi pustyni.
Choć warunki wydają się ekstremalne, Wahiba Sands jest domem dla kilku tysięcy Beduinów. Są oni mistrzami przetrwania i hodowli wielbłądów, które w Omanie osiągają zawrotne ceny
.jpg)
.jpg)
Na pustyni Wahiba Sands można nocować i przyszedł mi pewien pomysł żeby wrócić do Omanu i spędzić chociaż jedną noc wśród gwiazd i piasku. Może kiedyś!
Jeśli planujecie Wahiba Sands, zarezerwujcie sobie cały dzień. Pośpiech to największy wróg pustyni – szkoda byłoby ominąć sandboarding tak jak ja!
Cała wycieczka kosztowała nas 1433,02 zł za 2 osoby. Cena dość wysoka, może miałabym inne odczucie gdyby nie jest dziwny początek.
.jpg)
A Ty — pojechałabyś/pojechałbyś do Omanu?
Do następnego!
Komentarze
Prześlij komentarz