Rzeszowskie spotkanie blogerek

Jakie plany na weekend? U mnie będzie leniwie. Nadrobię jedynie zdjęcia i #chillout, ale to dopiero jutro wieczorem. Może też w końcu uda mi się wybrać z mężem na rowery. Obiecywałam sobie na początku wiosny, że będziemy robić sobie weekendowe przejażdżki i niestety nic z tego nie wyszło. Brakuje czasu na wszystko. Może przynajmniej teraz coś nadrobimy!

Nie tak dawno wspominałam Wam, że miała okazję uczestniczyć w spotkaniu blogerek w Rzeszowie. Nie ukrywam, że ucieszyłam się, bo odbywało się ono dość blisko mojego miejsca zamieszkania. W końcu nie musiałam wstawać o 5 rano i mogłam porządnie się wyspać. Uwielbiam podróżować, ale gdy mam przejechać kilkaset kilometrów i w tym samym dniu jeszcze wrócić do domu, a w następny dzień iść do pracy, to możecie sobie wyobrazić – padam. Tak czy inaczej tego typu spotkania są świetne, bo wnoszą do mojego bloga dużo wiedzy i nowości. 

Rzeszowskie spotkanie odbyło się w restauracji Radość, mieszczącej się na rynku. Było to dość ekskluzywne miejsce, które zachwycało nie tylko swoim wnętrzem, ale i menu. Można było tam zamówić od przekąsek (w postaci tatara), po smażone lody. W karcie znalazły się również podkarpackie smaki, które mocno kusiły. W ostateczności jednak dałam się namówić na gnocchi z kurczakiem i kurkami. Nowy smak, który polubiłam.
Ok, ale chyba nie od tego powinnam zacząć. Spotkanie rozpoczęło się o godzinie 12.00, a organizatorami były Natalia i Gabriela. Od razu - szacun dla dziewczyn, że odważyły się zorganizować coś na co potrzeba dużo czasu i wiedzy o innych blogerkach czy firmach, które mogły by nas zainteresować.  Tym bardziej, że są one całkiem świeżymi blogerkami. 

Na spotkaniu przewidziana była prelekcja na temat Mary Kay, krótkie zapoznanie się z marką oraz licytacja, z której dochód przeznaczony był na Hospicjum dla Dzieci w Rzeszowie. Zacznę może od prelekcji. 

Mary Kay
Marka znana mi ze słyszenia i szczerze nie planowałam się z nią zapoznać. Nie przepadam za nagabywaniem, a z tym Mary Kay, zawsze mi się kojarzyła. Konsultantki wciskają coś, aby zarobić – taka praca. Na szczęście prelekcję poprowadziła sympatyczna Kasia, która fajnie „oprowadziła” nas po firmie i pozwoliła zapoznać się nam z produktami. Miałyśmy nawet okazję zrobić sobie mały zabieg – Satynowe Dłonie. Zaskoczyła mnie jednak jedna rzecz. Kasia, aby pokazać nam działanie kosmetyków Mary Kay przyniosła swoje prywatne produkty - to było dość dziwne, ale nie wnikam. Może markę po prostu nie stać na podarowanie próbek reklamowych (jasne). Ogólnie warsztaty bardzo mi się podobały i oby więcej takich na spotkaniach. Niestety, dalej nie jestem przekonana co do marki, ale wylicytowałam podkład i dam mu szansę!
Licytacja
To już moje kolejne spotkanie, na którym jest licytacja. Takie inicjatywy są świetne pod warunkiem, że rzeczy, które są przeznaczone na licytacje nie są zbyt drogie i są warte zainteresowania. Nie ukrywajmy, mało komu uśmiecha się kupowanie produktów, które rzucimy w kąt, a wydamy na nie kilkadziesiąt złotych. Niestety podczas tej licytacji można było zdobyć jedynie kosmetyki Mary Kay oraz Yves Rocher – obie marki, jak dobrze wiecie, są dość drogie. Dodatkowo, dziewczyny przygotowały do licytacji zestawy kosmetyków. Nie jest to do końca dobry pomysł, z uwagi na to, że w zestawie nie każdy produkt trafia w gust licytującego. Na szczęście dziewczyny dały się namówić na licytację pojedynczych produktów. Ostatecznie wylicytowałam podkład Mary Kay oraz odżywkę do włosów Yves Rocher. Dziewczynom udało się zebrać łącznie 660 zł. Myślę, że to całkiem niezła suma. 

Podczas spotkania nie zabrakło również dyskusji na temat blogów czy samego Instagrama. Był to miło spędzony czas dlatego cieszę się, że mogłam bliżej poznać inne blogerki. 

Sponsorzy spotkania:

Do następnego! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger