Cut crease i rzęsy na pasku - Noblelashes

Od momentu kiedy nauczyłam się malować cut crease (co wbrew pozorom wcale nie jest takie trudne) przy każdej wolnej chwili bawię się kolorami i tworze coś nowego. Na sesję zdjęciową, której efekty zobaczycie - tutaj, udało mi się stworzyć bardzo delikatną wersję, która fajnie prezentowała się z moimi stylizacjami. Ostatnio jednak, zauroczona praktycznie każdym odcieniem fioletu, stwierdziłam, że spróbuje połączyć go z wiosenną zielenią i błyszczącym różem. Według mnie wyszło na prawdę nieźle. Tym bardziej, że jestem kompletną amatorką w tej kwestii.

Do wykonania makijażu użyłam swojej ulubionej palety Freedom, a żeby spojrzeniu dodać tajemniczości i wdzięku dokleiłam sztuczne rzęsy na pasku Neicha numer 111 od Noblelashes i to właśnie na nich dzisiaj skupię uwagę. 

Jak już wiecie, sztuczne rzęsy doklejam jedynie w wyjątkowych sytuacjach. Robię to bardzo rzadko, ale gdy już zacznę, chcę żeby efekt był wow. Z drugiej strony nie lubię przesady, która często tylko nam szkodzi i najczęściej kojarzy się z tandetą. Dlatego gdy wybieram rzęsy staram się, aby były delikatne, nie za długie, ani nie za gęste - najlepiej gdy wyglądają naturalnie (ale z tym jest trochę ciężko :). 
Kilka dni temu do mojego domu zawitały całkiem nowiutkie i nieznane mi wcześniej rzęsy na pasku Neicha od Noblelashes. O ile sklep już znam, to markę Neicha jeszcze nie, a więc cieszę się, że mogłam je wypróbować i zobaczyć jak się sprawdza ich produkt.

W moje ręce trafił numer 111, są to bardzo gęste rzęsy, ale nie za długie i według mnie fajnie prezentują się przy mocnym makijażu takim jak cut crease. Jeśli chodzi o jakość, to same włosy są solidne i nie wypadają. Połączone są silikonowym paskiem, który po nałożeniu na linię rzęs jest niewidoczny. Trzeba jednak uważać przy aplikacji gdyż pasek lubi się wyginać w różne strony, co powoduje trudności w utrzymaniu się rzęs na powiece. 

Rzęsy Neicha prezentują się bardzo fajnie, choć moim zdaniem mogły być nieco dłuższe i rzadsze, dzięki czemu uzyskałabym bardziej naturalny wygląd tworząc makijaż. Tak czy inaczej, wykorzystam je jeszcze nie raz do sesji, gdyż spokojnie możemy je aplikować kilka razy - wystarczy tylko odpowiednio o nie dbać!

Niestety do zestawu nie ma dołączonego kleju, dlatego trzeba się zaopatrzyć w swój. Ja zawsze używam czarnego DUO (9g kosztuje około 12 zł), według mnie sprawdza się najlepiej.

Jak dbać o rzęsy na pasku? 
Aby jedna para rzęs przydała się nam podczas kilku aplikacji i aby nie wyrzucać jej już po jednej imprezie należy o nie odpowiednio dbać - co w cale nie jest trudne!

Sztuczne rzęsy trzymam z reguły na powiekach około kilku godzin. Zdarza mi się też, że zakładam je jedynie do zdjęć więc ściągam po kilkunastu minutach, jednak za każdym razem robię z nimi to samo - czyli czyszczę po użyciu. Najlepszą metodą jest usunięcie za pomocą pęsety resztek kleju i oczyszczenie włosków z tuszu wacikiem nasączonym płynem do demakijażu (takim jak stosujemy na co dzień). Jest to najbezpieczniejsza metoda, która nie uszkodzi rzęs. Nie polecam jednak przemywania ich pod bieżącą wodą, gdyż mogą się jedynie zniekształcić. Rzęsy przechowujemy w pudełeczku, z którego wcześniej je wyciągamy. Czyszczenie rzęs zajmuje tylko kilka minut, a więc warto to robić, no chyba, że mamy pewność, że już nigdy ich nie założymy. Tutaj małe ostrzeżenie - jak już raz je założysz i zobaczysz jaki uzyskasz efekt, będziesz chciała więcej :). 
Dajcie znać jak podoba Wam się cały makijaż i czy taka długość rzęs według Was wygląda naturalnie. Napiszcie też jak dbacie o sztuczne rzęsy.

Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger