Moja mała kolekcja lakierów hybrydowych

Malować paznokcie zaczęłam już w gimnazjum. Wtedy był modny french, a więc gościł on na mojej płytce zamiennie z delikatnym beżem. Ze względu na nauczycieli nie malowałam paznokci kolorowo, ale zawsze miałam je dość długie. Pamiętam nawet jak w jedne wakacje kupiłyśmy sobie z kuzynką tipsy i żadna z nas nie miała odwagi ich przykleić. Cieszyłyśmy się jedynie, że leżą gdzieś w szufladzie. Dzisiaj natomiast nie potrafię chodzić w nie wymalowanych paznokciach, czuję się wtedy jakoś "goło". Dlatego dla mnie najlepszym rozwiązaniem są hybrydy, o których możecie przeczytać na moim blogu w dziale Dłonie i paznokcie. Co jakiś czas podrzucam Wam tam moje małe inspiracje hybrydowe. 
Lakiery hybrydowe charakteryzują się wysokim poziomem trwałości i doskonałą pigmentacją, ale to przecież już wiecie. Dzisiaj postanowiłam pokazać Wam moją małą kolekcję hybryd na wzornikach.

Swoją przygodę z hybrydami zaczęłam jakieś 3 lata temu. Na początku nie miałam lampy dlatego chodziłam do kosmetyczki. Po jakimś czasie stwierdziłam, że średnio się to opłaca, zwłaszcza, że kiedyś bardzo lubiłam malować sama paznokcie. Wtedy postanowiłam kupić lampę. Od tego czasu zmieniam sobie kolory na paznokciach kiedy tylko chcę, a czasem bawię się robiąc różne wzorki. 
MOJE LAKIERY HYBRYDOWE
Na powyższym zdjęciu zdecydowanie widać, że większość moich lakierów to lakiery Semilac. Pewnie dlatego, że moja przygoda z hybrydami zaczęła się właśnie od nich. Po drugie, markę uważam za jedną z lepszych. Semilac dobrze rozprowadza się na płytce paznokcia, a druga warstwa gwarantuje brak prześwitów. Co do trwałości lakierów nie mam żadnych uwag, nie odpryskują, ani nie schodzą zbyt wcześnie. Kolorów jest mnóstwo więc możemy wybierać do woli. Cena za buteleczkę to około 30 zł, co prawda nie jest to mało, ale lakiery wystarczają na długo, więc ze względu na jakość warto zainwestować. Nie lubię jednak bazy Semilac, gdyż dla mnie jest nie trwała i powoduje odchodzenie lakieru. 

Lakiery Oul'ac dostałam na spotkaniu blogerek w Krakowie. Przyznam, że wcześniej nie miałam pojęcia o istnieniu marki, a szkoda. Okazało się, że lakiery mają bardzo dobrą jakość. Trwałość jest świetna. Hybryda wytrzymuje na paznokciach nawet do 3 tygodni. Jeśli chodzi o kolorystykę również zachwyca. Świeże, intensywne kolory godne zainteresowania. 

O lakierach Claresa pisałam już wcześniej tutaj. Tak więc jeśli jesteście zainteresowani moją opinią na ich temat klikajcie w link. 

Marka Victoria Vynn trochę mnie zawiodła. Konsystencja lakierów jest gęsta, przez co lakiery ciężko się nakłada. Dodatkowym minusem jest pędzelek z kwadratowym zakończeniem. Nie wiem też dlaczego, ale lakiery się ważą, próbowałam już malować je na różne sposoby, jednak zawsze ta sama historia. Po jednym dniu chodzenia, manicure nadaje się do ściągnięcia

Ostatnią marką lakierów hybrydowych jaką posiadam jest NC Nails. Podobnie jak w przypadku marki Victoria Vynn, lakiery nie nadają się do nakładania. Ważą się po paru godzinach i ciężko się nakładają. Niestety obie marki trafiają na listę kosmetycznych wtop. 
Pyłki są bardzo prostymi zdobieniami, a dają bardzo fajny efekt. W zależności od tego jaki rodzaj pyłku wybierzemy, możemy uzyskać na paznokciach efekt: syrenki, lustra, kameleona, Ice Crash, czy tęczy. Jednym z moich ulubionych pyłków jest efekt kameleona, który niesamowicie się mieni. Najlepiej wygląda na czarnej lub różowej hybrydzie. Natomiast poniżej możecie zobaczyć czerwony efekt lustra, który w połączeniu z różową hybrydą daje odcień rudy.   
Za pomocą lakierów hybrydowych możemy zrobić na paznokciach różne wzory. Hybryda pozwala na szybkie nakładanie dodatkowych warstw. Ja z reguły stawiam na sam kolor, ale czasem lubię poszaleć i popróbować swoich sił robiąc wzorki. Poniżej sweterkowy wzór - jak na pierwszy raz wyszło całkiem dobrze. Myślę, że częściej będę takie robić. 
Napiszcie, czy lubicie hybrydy i czy też macie swoją kolekcję.

Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger