Cień i podkład mineralny Lily Lolo

Czym kierować się wybierając podkład do twarzy? Kluczową rolę odgrywa tutaj rodzaj skóry. W zależności od tego czy jest ona sucha, tłusta, naczynkowa czy skłonna do wyprysków powinniśmy dobrać odpowiedni podkład. Czy tak robimy? Z reguły wybieramy kosmetyki, które po prostu się nam podobają (odcień, opakowanie, marka, cena). Nie zwracamy uwagi na to czy sprawdzą się one akurat do naszej cery. A przecież źle dobrany podkład może być dużym problemem dla naszej skóry. Może uwydatniać zmarszczki i zmęczenie (niedoskonałości), zapychać skórę czy powodować powstawanie wyprysków. Dlatego przed zakupem warto zastanowić się jaki typ skóry posiadamy. Do cery suchej powinno się wybierać podkłady nawilżające. Do mieszanej i tłustej, beztłuszczowe. Natomiast do cery wrażliwej podkłady bezzapachowe.

Drugim ważnym elementem podczas doboru podkładu jest jego odcień. Kolor powinien być dopasowany odpowiednio do karnacji, a po nałożeniu powinien wyglądać naturalnie i dawać efekt świeżej, zadbanej skóry. Na pewno przy bardzo jasnej cerze nie powinnyśmy kupować mocno przyciemniających podkładów i odwrotnie. Nie będzie to wyglądało naturalnie.

Podkład sypki czy w płynie? Na co dzień mój wybór pada na podkłady mineralne (sypkie), gdyż są one lekkie i pozwalają skórze oddychać. Natomiast gdy potrzebuję mocniejszego makijażu, używam podkładów płynnych. Wybierając taki podkład zwracam uwagę na jego konsystencję. Musi być on nawilżający i powinien być nie za rzadki, ani nie za gęsty. Staram się jednak unikać podkładów matowych, gdyż z reguły są one ciężkie, a zmatowić twarz możemy pudrem.
Czym się różni matowy podkład w płynie, od podkładu mineralnego? Dopiero napisałam, że nie lubię podkładów matowych, a przecież podkłady mineralne (które bardzo lubię) również matowią twarz. Czym się jednak różną? Podkłady mineralne są bardzo lekkie, w żadnym stopniu nie obciążają mi skóry i nie zapychają jej, dzięki czemu moja cera swobodnie oddycha. Łatwo się nakładają, a dobrze dobrane trzymają się długo na twarzy. Dodatkowym atutem minerałków jest to, że nie uwydatniają niedoskonałości i wyglądają bardzo naturalnie.
Z podkładami mineralnymi mam styczność już dość długo, a z minerałkami Lily Lolo ponad pół roku. Polubiłam je przede wszystkim za wydajność, jakość i wytrzymałość. Jedno opakowanie (10g) spokojnie wystarcza mi na około dwa miesiące.

Jak dobrać kolor podkładu mineralnego? U mnie jest to metoda prób i błędów, jest to chyba jedna z lepszych metod. Po prostu, za każdym razem zamawiam inny kolor i sprawdzam, który wypada najlepiej. Oczywiście warto wcześniej przeczytać do jakiej cery pasuje dany kolor, jednak nie przekonamy się dopóki nie wypróbujemy (zwłaszcza gdy zamawiamy przez Internet).

Kolory podkładów mineralnych Lily Lolo, jakie miałam okazję testować:
Warm Peach - jasny podkład o ciepłym kolorycie, idealny do cery jasnej
Popcorn - jasny podkład o bardzo ciepłym kolorycie, idealny do cery jasnej
Porcelain - bardzo jasny podkład o chłodnym kolorycie, który jest świetną alternatywą dla osób, które mają problem ze znalezieniem odpowiedniego podkładu.

Z wszystkich trzech odcieni najbardziej do mojej cery pasował kolor Popcorn. Odcień Porcelain jest tak delikatny, że praktycznie go nie widać, a ocień Warm Peach, wydaje mi się najmniej odpowiedni do mojej skóry.

Podsumowując: podkłady mineralne Lily Lolo nadają się do wrażliwej cery, zapewniają dobre krycie bez efektu maski, zakrywają niedoskonałości, są wydajne i trwałe. Co najważniejsze - nie zapychają porów. Jak dla mnie to idealny produkt, który sprawdza się na co dzień.
Idealny cień do powiek? Dla mnie musi być przede wszystkim dobrze napigmentowany, a po nałożeniu na powiekę nie może się sypać i zwijać. Powinien również wytrzymać do kilku godzin.
Na rynku mamy masę tego typu produktów, jednak większość z nich nie spełnia tych wszystkich "kryteriów". Z reguły albo są słabo napigmentowane albo nietrwałe. Do niedawna moim ulubionymi cieniami były cienie prasowane, gdyż łatwo się je nakłada i nie sypią się po całej twarzy.  Unikałam cieni sypkich. Zraziłam się kiedyś, gdy połowa słoiczka wysypała mi się na podłogę. Zamawiając cień Lily Lolo liczyłam na to, że pozbędę się swoich uprzedzeń i tak też się stało.
Mineralne cienie Lily Lolo mieszczą się w 10 ml słoiczkach, które zabezpieczone są siteczkiem. Sitko zapobiega zbędnemu wysypywaniu się produktu i pozwala nabrać na pędzel właściwą ilość kolorówki. Więc nie musimy martwić się, że coś nam się wysypie.
Napigmentowanie i kolor: zamawiając cień chciałam wybrać kolor, który sprawdzi się zimową porą. Postawiłam na przepiękny odcień Sidewalk - jest on grafitowy, matowy w kolorze eleganckiej, stonowanej szarości. W pudełeczku wygląda na dość ciemny, jednak po nałożeniu go na powiekę wygląda bardzo delikatnie i subtelnie. Lubię używać go z bardzo jasnym beżem. 
Wydajność i trwałość: w słoiczku mieści się 2  g produktu. Wydaje się to dość mało, jednak tak naprawdę cień jest wydajny i wystarczy na bardzo długo. Aby wymalować obie powieki, musimy nałożyć niewielką ilość produktu, gdyż jest on dobrze napigmentowany (co widać na swachach). Nie prześwituje, nie ściera się i co najlepsze nie wysypuje się z pojemniczka. 
Udało mi się przekonać do sypkich cieni, a więc na pewno będę po nie sięgała częściej.

Kosmetyki mineralne kolejny raz przekonały mnie do siebie. Dajcie znać czy znacie produkty Lily Lolo i czy je lubicie. Napiszcie też co sądzicie o sypkich cieniach. 

Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger