Moja kolekcja różowych szminek, pomadek i błyszczyków

Moja kolekcja kosmetyków do malowania ust wbrew pozorom wcale nie jest duża, a więc maniaczką szminek nie mogę się nazwać. Jednak maniaczką różowego koloru już tak. Z wielką chęcią sprawdzam każdy odcień różu dostępny wśród produktów do ust. Chociaż ostatnio do moich ulubieńców trafił również modny, ciepły odcień nude, który pięknie współgra z moją cerą (przynajmniej tak mi się wydaje:)
Kolorówki do ust są przyjacielem chyba każdej kobiety. Jedne wolą naturalne, drugie wolą gdy kolor jest bardzo intensywny. Jedne wybierają szminki, a inne błyszczyki.

Według mnie najlepsze są matowe pomadki w płynie, które były hitem minionego roku. Uwielbiam je przede wszystkim za efekt końcowy jaki pozostawiają na ustach oraz ich trwałość.
Szminki w sztyfcie są dla mnie świetnym rozwiązaniem do pracy, oczywiście te w bezpiecznych kolorach, czyli nie za ciemne, nie za jasne - po prostu nie rzucające się w oczy.
Błyszczyki... mogłyby dla mnie nie istnieć. Na ich zakup decyduję się bardzo rzadko. Nie lubię, gdy lepią się na ustach. Sądzę, że są dobrym rozwiązaniem jedynie jesienią i zimą, kiedy to mogą ochronić usta przed niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi...

MATOWE POMADKI
Osoby obserwujące mój blog, dobrze wiedzą, że jestem wierną fanką matowych pomadek Golden Rose. Lubię jednak próbować nowości, a do nich mogę zaliczyć pomadkę Freedom Makeup, która fantastycznie prezentuje się na ustach (co widać na pierwszym zdjęciu). Jest gęsta, kremowa i dobrze się nakłada. Nie jest jednak tak trwała jak się spodziewałam. Na dłuższą imprezę raczej się nie nadaje.

SZMINKI I KREDKI
O kredkach i pomadkach Golden Rose pisałam już tutaj
Nie przypadkowo na pierwszym miejscu nałożyłam szminkę Maybelline Rose Rush Matte 940. Ze wszystkich szminek, to właśnie ona stała się moim numerem jeden. Kosmetyk dostałam na spotkaniu blogerek w Krakowie jako prezent niespodzianka. Gdy zobaczyłam kolor, od razu wiedziałam, że go polubię. Piękny, nietypowy róż o kremowej konsystencji, który fantastycznie rozprowadza się na ustach. Dodatkowym atutem szminki jest zapach i trwałość. 
Kolejnym moim faworytem jest szminka powiększająca usta 3D UPTOWN PINK, którą zamówiłam rok temu w Avonie. Za co ją lubię? Przede wszystkim za to, że jest dobrze napigmentowana. Z chęcią używam jej codziennie malując się do pracy.
Na mojej dłoni kolejno widzicie naturalną szminkę Lily Lolo Couleur Caramelo których już wcześniej pisałam na blogu. 
Ostatnią szminkę, którą Wam prezentuję, zakupiłam kiedyś w Rossmannie, ale niestety nie wiem jaki to numer, ani firma. Ma jednak piękny koralowy odcień i ładny zapach. 
W mojej małej kolekcji szminek znajdują się jeszcze: różowa szminka Makeup Revolution, której numeru nie znam oraz Freedom Makeup 13 Whispers. Niestety na obu troszku się zawiodłam. Są słabo napigmentowane, ciężko się je nakłada i szybko znikają z ust. 

BŁYSZCZYKI
Na koniec zostawiłam błyszczyki. Tak jak wspominałam na początku, używam je sporadycznie. W zasadzie mogłabym wcale ich nie stosować. Ale z kosmetykami mam już tak, że lubię dawać im szansę :) Zobaczymy jak się sprawdzą zimą. Jeżeli któryś z nich polubię, z pewnością opowiem o nim na blogu. 

A jak to jest u Was? Napiszcie w komentarzach czy macie swoich ulubieńców wśród produktów do ust. U mnie to zdecydowanie pomadki Golden Rose. 

Do następnego! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger