Korektor, podkład i pomadka Top One - ORIFLAME

Markę Oriflame znałam już od dawna, ale jedynie z reklam. Nigdy też nie zamawiałam ich produktów z katalogu. Najlepszym rozwiązaniem była wizyta w drogerii i wybór sprawdzonych kosmetyków. Teraz jednak częściej zamawiam przez Internet i zaczęłam wybierać marki, których do tej pory nie sprawdziłam. Dzięki temu, miałam okazję poznać już kilka perełek, które na dłużej zadomowią się w mojej kosmetyczce. Takim kosmetykiem jest na przykład podkład mineralny Giordani Gold, o którym pisałam tutaj. Dzisiaj natomiast będziecie mogli przeczytać na temat trzech kosmetyków Oriflame z serii Top One

Korektor, podkład i pomadka Top One - ORIFLAME

Rozświetlający korektor, The One IlluSkin Concealer, cena: 29,90 zł
Trudno jest mi znaleźć korektor, który jednoczenie będzie zakrywał moje okropne cienie i nie będzie zbyt ciężko wyglądał na skórze. Dlatego nigdy nie sięgam po ten sam model, tylko za każdym razem szukam czegoś nowego. Tym razem mój wybór padł na rozświetlający korektor The One IlluSkin Concealer
Korektor znajduje się w 10 ml, przeźroczystej tubce z fioletowymi zdobieniami. Płyn wydobywa się z niewielkiego dziubka, dlatego najlepiej jest go nakładać za pomocą gąbeczki lub po prostu opuszków palców. W środku znajdziemy płynny korektor, który łatwo rozprowadza się po skórze i dość szybko zastyga, chowając większość niedoskonałości. Produkt jest lekki, nietłusty i fajnie wtapia się w skórę. Jedynym minusem tego korektora jest to, że nie do końca radzi sobie z moim cieniami, na czym tak naprawdę najbardziej mi zależy. Tak czy inaczej, cieszy mnie fakt, że nie wysusza on skóry w okolicach oczu i nie roluje się. Ponadto fajnie rozświetla, dzięki czemu skóra wygląda zdrowo. Ogólnie uważam, że jest to produkt warty uwagi, tym bardziej, że cena nie wydaje się wysoka. 
Korektor dostępny jest w dwóch wariantach kolorystycznych: Fair Light – 30615 oraz Nude Pink – 30616.

Podkład, The One EverLasting, cena:  49,90 zł
Ten podkład zamówiłam w celu porównania go z podkładem mineralnym Giordani Gold. Muszę przyznać, że wypadł nieco gorzej, a dlaczego o tym za chwilę. 
Podkład mieści się w szklanej, przeźroczystej buteleczce z pompką. Co do niej nie mam żadnych zastrzeżeń, jest sprawna i działa bez zarzutów. Wszystko dodatkowo zostało zamknięte w fioletowym kartoniku, na którym zajdziemy najpotrzebniejsze informacje. 
Sam podkład jest gęsty, dlatego najlepiej aplikuje się go za pomocą gąbeczki. Ważne jest jednak by rozprowadzać go bardzo dokładnie, gdyż może pozostawić smugi na skórze. Mimo to, nie sprawia wrażenia ciężkiego i dobrze się go nosi. Przez cały dzień mamy gwarancję, że nie spłynie nam ze skóry. Dodatkowym plusem tego produktu jest to, że opatentowany kompleks SkinRenew odżywia, regeneruje i chroni naszą skórę. Myślę, że gdyby nie fakt, iż podkład tworzy smugi, mogłabym się z nim dość mocno polubić. Na tą chwilę ma do niego dystans. 
Podkład The One EverLasting dostępny jest w 7 odcieniach: Porcelain – 31160, Fair Nude – 31161, Nude Pink – 31162, Natural Beige – 31163, Light Ivory – 31164, Chestnut - 33566 Fair Porcelain – 35304. Ja postawiłam kolejny raz na kolor Porcelain i jak zwykle wybór okazał się trafny. 

Pomadka The ONE Colour Unlimited Super Matte, cena: 19,99 zł
Lubię wszelkiego rodzaju pomadki i szminki do ust. Dlatego też mam ich mnóstwo w swojej kolekcji, która cały czas się powiększa. Tym razem robiąc zamówienie w katalogu Oriflame stwierdziłam, że wybiorę sobie coś delikatnego. Mój wybór padł na matową szminkę do ust The One Colour Unlimited Super Matte w kolorze Secret Blush numer 33857. Jest to bardzo delikatny, pudrowy róż – dla mnie idealny. Pomadka dość dobrze kryje, ale dopiero przy drugim pociągnięciu. Jest też trwała – wytrzymuje na ustach do kilku godzin, mimo to odbija się na rzeczach, za czym nie przepadam. Nie wysusza ust i nie pozostawia na nich tłustej warstwy, ponadto zawiera odżywczy kompleks LipSoft Moisture Plus. 
Ogólnie jest to pomadka, która nie zrobiła na mnie efektu wow. Lubię po nią sięgać na co dzień ale uważam, że nie nadaje się na większe wyjścia. Dla mnie to taki „zwyklak”, który warto mieć w swojej kosmetyczne. Natomiast jeśli chodzi o kolor to jestem nim zachwycona. 
Mimo kilku minusów, wszystkie 3 kosmetyki w jakiś sposób przewijają się w moim codziennym makijażu. Gdybym miała wybrać ulubieńca to postawiłabym na podkład, mimo iż trzeba się skupić podczas aplikacji. 

Napiszcie czy znacie serię The ONE marki Oriflame.

Zobaczcie też:

Do następnego! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger