Paleta cieni Makeup Revolution PINK FIZZ CHOCOLATE

Obiecałam na Instagramie, że będzie nieco więcej kolorówek na blogu i dotrzymuję słowa. Kremowe posty z kilku miesięcy nadrobione, więc mogę teraz poszaleć z makijażem. W końcu jest to coś co lubię najbardziej. W zanadrzu mam jeszcze post z pomadkami i nowiutkim dla mnie podkładem. Także, będzie się działo. Dzisiaj natomiast chciałam opowiedzieć Wam o mojej opinii dotyczącej palety cieni Makeup Revolution PINK FIZZ CHOCOLATE.

„Czekoladowe” paletki były hitem ostatnich kilku miesięcy, każdy chciał mieć takie apetyczne kolorówki. Sama kilkukrotnie podchodziłam do ich zakupu, jednak ani raz się nie zdecydowałam. Powodem były rozbieżne opinie na ich temat. Jedni twierdzili, że mają niesamowitą pigmentację, a inni, że są przereklamowane. Ostatecznie odłożyłam temat ich zakupu całkowicie na bok. Kiedy jednak zamawiałam kolorówki na stronie ezebra.pl stwierdziłam, że muszę w końcu wypróbować choć jedną „czekoladkę” i przekonać się na własnej skórze jak to z nimi jest! W sumie nie żałuję, choć mam kilka drobnych zastrzeżeń, o których dowiecie się poniżej.

Nie da się nie zacząć od opakowania, gdyż to ono przykuwa najbardziej naszą uwagę. Cienie mieszczą się w plastikowych pudełeczkach, które są imitacją czekolady. O ile przy różowej wersji nie da się nabrać, to te brązowe chciałoby się zjeść :). Opakowanie jest bardzo solidne – odporne na pogniecenia i rysy (nie próbowałam go zrzucać na podłogę, gdyż szkoda byłoby mi zawartości). W środku oprócz szesnastu cieni, znajdziemy również lusterko i dwustronny aplikator przydatny w sytuacjach awaryjnych.

Jak już wspomniałam paleta zawiera szesnaście cieni w różnej kolorystyce, z przewagą brązu. Dwa z nich są w większym rozmiarze - cienie bazowe, które zawsze najszybciej się kończą, w końcu są podstawą makijażu oka. Pigmentację cieni oceniam jako dobrą z tym, że najciemniejszy ocień (France), mógłby być bardziej wyrazisty, podobnie z niektórymi brązami (Toast czy Pop). Jestem natomiast zachwycona kremową formułą produktu, gdyż świetnie rozprowadza się po powiece, przez co aplikacja jest szybka i przyjemna. Duży plus, również za to, że cienie nie osypują się zbyt mocno, a przy precyzyjnym nakładaniu nie mamy problemu z prześwitami. Kolorki zawarte w palecie według mnie są idealne na jesień, ale przyjrzymy się im trochę bliżej.

Przegląd kolorów palety cieni  Pink Fizz Chocolate Makeup Revolution
W palecie znajdziemy 3 matowe i aż 13 błyszczących cieni. Tak więc, nie będę jej polecać osobom, które są fanami matu, ale osobom, które lubią błysk. Sama nie wiem czemu zdecydowałam się na nią, może przez wzgląd na zbliżające się święta i sylwester, a może chciałam zrobić psikusa ponurej ostatnio jesieni. Tak czy inaczej, zawsze stawiam na mat więc tym razem było inaczej. Nie przedłużając przejdźmy do kolorów (zaczynając od góry, od lewej strony).
Champers – bardzo delikatny beż, kolor bazowy.
Drink – ciemniejszy, matowy beż, również może się sprawdzić jako kolor bazowy. 
Flute – metaliczny odcień beżu. Fajnie sprawdza się do rozświetlenia kącika oka.
Sparkling – metaliczny odcień bardzo jasnego fioletu połączonego z brązem.
Toast – ten cień kolorem przypomina mi różowego szampana. Oczywiście jak powyższe dwa jest metaliczny. Fajnie sprawdza się nie tylko na powiece, ale też jako rozświetlacz kości policzkowych.
Bubbles – typowy perłowy kolor, idealny do rozświetlenia łuku brwiowego i kącika oka.
Girl – metaliczny ciemny róż.
Party – metaliczny odcień złota połączonego z brązem lub pomarańczą, rewelacyjny na jesień.
Elegant – jedne z moich ulubionych kolorów z palety, miedziany, elegancki odcień.
Celebrate – metaliczny błękit idealny do podkreślenia ciemnego makijażu.
Truffle – ciemny brąz z czerwonymi drobinkami, które są mało widoczne na powiece. Kolorek podobnie jak Elegant stał się moim jesiennym ulubieńcem.
Rosy – delikatny odcień, słodkiego różu.
Cork – ciemny chłodny odcień brązu.
Pop – kolejny mat, tym razem w kolorze ciepłego, ciemnego brązu. Fajnie się sprawdza jako baza do zewnętrznej części powieki.
France – połączenie granatu i fioletu. Szczerze myślałam, że będzie moim wieczornym ulubieńcem jednak pigmentacja pozostawia wiele do życzenia.
Pink Fizz – ostatnio z paletki metaliczny, jasny róż.

Za paletę zapłacimy około 40 zł - nie jest to dużo, gdyż w zamian otrzymujemy sporo kolorów i dość dobrą jakość produktu. Aktualnie w sklepie ezebra.pl trwa promocja - paletkę dostaniemy już za 30 zł. Tak więc jeśli zamierzacie zaopatrzyć się w którąś z czekoladek, to polecam się pośpieszyć.
Napiszcie w komentarzach czy znacie tą paletkę i jak się u Was sprawdziła.

Zobaczcie również:

Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger