Jak wypoczywaliśmy na Majorce

Od wyjazdu na Majorkę minęło już 8 miesięcy, a ja tak naprawdę nie opowiedziałam Wam jak było. Jak oceniamy wyjazd jako całość i poszczególne jego elementy. Z racji tego, że zbliża się wiosna, a z mężem szukamy już następnego celu na podróż, postanowiłam opowiedzieć Wam kilka rzeczy o zeszłorocznych wczasach. Wybór kierunku nie był prosty, bo rozważaliśmy kilka miejsc, ale oboje zdecydowaliśmy, że tym razem to będzie Majorka - hiszpańska wyspa na Morzu Śródziemnym.

HOTEL

Wybierając hotel sugerowaliśmy się odległością od lotniska oraz plaży, opiniami innych osób, trochę ceną i zdecydowanie widokami. Majorka ma to do siebie, że większość hoteli położona jest na skałach z widokiem na morze. W takim miejscu położony był i nasz hotel, co nas urzekło w nim chyba najbardziej. BelleVue Belsana to 3-gwiazdkowy hotel, położony na skalistym wybrzeżu w miasteczku rybackim Porto Colom. Posiada 70 pokoi, przestronną restauracje oraz lobby, basen z barem i tarasy z widokiem na piękne morze. Niestety, z racji trzech gwiazdek, hotel nie posada darmowego Wifi, dlatego jeśli chcieliśmy korzystać z Internetu po prostu go sobie kupowaliśmy. Była to motywacja do rzadszego zerkania na telefon. Z drugiej strony czasem nam go po prostu brakowało, na przykład gdy chcieliśmy sprawdzić trasę.

All Inclusive
Źródło zdjęcia - klik
W hotelu mieliśmy wykupiony pakiet all inclusive co lubię najbardziej. Nie muszę martwić się codziennie o to gdzie i co tym razem zjemy (w końcu pojechaliśmy po to aby wypocząć). Wybór potraw był bardzo szeroki i można było spróbować różnych dań. Niestety nam kuchnia nie do końca przypadła do gustu - czegoś w niej po prostu brakowało. Ja zazwyczaj stawiałam na śniadanie w stylu angielskim, tradycyjny obiad z kurczakiem i kolację z dużą ilością warzyw. Jeśli chodzi o alkohol, to barmani przyrządzali świetne drinki każdego rodzaju. Dodatkowo w barze było dostępne wyjątkowo dobre piwo oraz będący specjalnością Majorki, likier ziołowy.

Pokoje
Jestem strasznie wybredna jeśli chodzi o pokoje. Pierwsze, na co zwracam uwagę to wygląd łazienki (głównie prysznica) i czy będę mieć wystarczająco miejsca na kosmetyki. Sprawdzam też jak wygląda pokój i czy jest czysty. Nie wyobrażam sobie wejść do pokoju gdzie nie zostało posprzątane po poprzednich "lokatorach". Na szczęście, jeszcze nigdy nam się tak nie przytrafiło. Pokój w hotelu był taki sam jak na zdjęciach z biura podróży. W zasadzie niczym się nie różnił. Najlepsze było to, że dostaliśmy pokój z widokiem na morze, a więc wieczorami siedzieliśmy na balkonie i słuchaliśmy szumu fal uderzających o klify.

Otoczenie hotelu
Obok hotelu, w zasadzie na tarasie, znajdował się duży basen, leżaki i bar. Z tarasu mieliśmy przepiękny widok na morze i dodatkowo na wyjście z portu, gdzie można było podziwiać przepływające statki (kutry rybackie, motorówki i jachty turystyczne). Jedyne co mi trochę przeszkadzało to przechodzenie przez cały hotel - aby dostać się z pokoju na basen, musieliśmy zejść schodami, następnie obok recepcji i przestronnego hall'u, przejściem wzdłuż jadalni, zahaczyć o dużą salę z barem (czynną tylko wieczorem) i znowu schodami. Najlepszym miejscem obok hotelu były stoliki i siedziska pod palmami z widokiem na skały i morze. Każdego wieczoru to właśnie tam odpoczywaliśmy i cieszyliśmy się chwilą.

Ogólnie hotel spełnił nasze wymagania. Chociaż teraz wiemy, że będziemy szukać coś z gwiazdką więcej. Myślę, że lepiej dopłacić i mieć dodatkowe udogodnienia w pokoju i obiekcie. To były wczasy z biura podróży, ale hotele w Hiszpanii można z powodzeniem rezerwować na "własną rękę".

WIDOKI NA MAJORCE

Majorka ma przepiękne widoki. Mimo, iż ze względu na upał nie zwiedzaliśmy za dużo, ta wyspa zdecydowanie mnie urzekła i na pewno kiedyś tam wrócę! Morze i otaczające je skały to widok, który zapiera dech w piersiach. Można się wyciszyć i rozmarzyć. Jeśli chodzi o miasteczko Porto Colom to można wybrać się do portu, na latarnię morską lub po prostu pospacerować po mieście i cieszyć się widokiem kolorowych budynków i palm. Dobrym miejscem na spacery, dla tych trochę odważniejszych, są klify.

PLAŻA I MORZE

Z racji tego, że hotel znajdował się na skalistym wybrzeżu, do najbliższej plaży piaszczystej mieliśmy około 10 minut na piechotę. Nie było to daleko, ale przy pełnym słońcu można było się zmęczyć. Plaża była dość duża, także zawsze bez problemu znajdowaliśmy miejsce dla siebie. Na plaży był oczywiście bar i można było wynająć rowerki wodne, ale z tego nie korzystaliśmy. Woda była naprawdę ciepła i przejrzysta, więc pływanie to sama przyjemność. Można było również zobaczyć małe rybki, co prawda mniej niż na Krecie podczas naszej podróży poślubnej w 2015 roku, ale to mi akurat nie przeszkadzało. Szczególnie nie tęskniłam za krabami :)

POGODA

Na wakacje wybraliśmy się na początku lipca. Na Majorce można się wtedy spodziewać około 30 stopni i tak właśnie było. Tylko w jeden dzień przez chwilę było pochmurno i spadło nawet kilka kropel deszczu, ale upał wcale nie zelżał. Po południu zamkniętych jest większość sklepów i restauracji. Hiszpanie od godziny 14.00 - 17.00 mają sjestę. Nie ma się co dziwić, raz w tych godzinach, wybraliśmy się na spacer - słońce tak grzało, że od razu pożałowaliśmy decyzji. 

Jeśli mam podsumować całość to wyjazd był fantastyczny i spełniłam jedno ze swoich małych marzeń (zobaczyć niebieską wodę i palmy). Kiedyś na pewno wrócę na Majorkę, ale już nie w to samo miejsce (na przykład, na drugą stronę wyspy do Sa Calobra).

Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger