Pierwszy kominek do aromaterapii i wosk

Jakie macie sposoby na zapewnienie idealnego klimatu podczas chłodnych wieczorów? U mnie to zdecydowanie świeczki, które kojarzą mi się z grubymi skarpetami, herbatką z cytryną i ciepłą aromatyczną kąpielą. Mimo, iż częściej korzystam z prysznica, lubię raz na jakiś czas zrelaksować się przy blasku świeć i zapomnieć o wszystkim dookoła. Też tak macie? W okresie jesienno-zimowym pozwalam sobie na to częściej. Ostatnio nawet postanowiłam urozmaicić jeszcze bardziej ten czas i zamówiłam swój pierwszy kominek do aromaterapii i wosk. Jak się sprawdza?

Kominek zauroczył mnie od samego początku. Jego wzór jest delikatny, nie przesadzony i pięknie prezentuje się na półce w towarzystwie wrzosów. Składa z trzech elementów: podstawki na świeczkę, korpusu i podstawki na wosk. Korpus wykonany jest z precyzyjnie wykończonego drewna, natomiast podstawki z porcelany. Całość tworzy świetną kompozycję.     

O woskach Yankee Candle słyszałam wiele dobrego i w końcu przyszedł ten czas, kiedy i ja mogłam je wypróbować. Przyznam, że do tego rodzaj specyfików mam dość luźne podejście. O ile świeczki uwielbiam, to woski i olejki do kominków mogłyby dla mnie nie istnieć. Mam dość wrażliwy nos, więc intensywne, ciężkie zapachy po prostu mnie przyduszają, przez co nie mogę swobodnie oddychać. Dlatego absolutnie odpada zapalenie świeczki i rozpuszczenie wosku w sypialni kilka minut przed snem. Kilka razy popełniłam już ten błąd i kończyło się to nieprzespaną nocą. Mimo tych doświadczeń postanowiłam wypróbować Riviere Escape. Nie ukrywam, że byłam bardzo ciekawa zapachu i trwałości wychwalanych przez wszystkich wosków.
Opakowanie i wygląd
Wosk standardowo zapakowany jest w folię, po otwarciu nieużywaną część należy schować w szczelnym pojemniku (lub folii), aby nie stracił zapachu. Kształtem przypomina małe ciasteczko (niejadalne:), o kolorze błękitnego, czystego nieba. 
Zapach i trwałość 
Szeroki wybór zapachów sprawił, że miałam dość trudny wybór. Z racji tego, że uwielbiam morze i mogłabym "zamieszkać" pośrodku fal, zdecydowałam się na wosk Riviera Escape - zapach morskiej bryzy, śródziemnomorskich kwiatów i ambry, który utrzymuje się przez długi czas w pomieszczeniu. Sam aromat jest bardzo intensywny. Przypomina mi bardziej bukiet kwiatów niż morską bryzę, ale i tak mi się podoba. Odpręża i relaksuje po męczącym dniu, wprowadza do pokoju świeżość i spokój. 

Mimo, iż nie jestem zwolenniczką takich specyfików, lubię co jakiś czas zrelaksować się przy blasku świec i aromatycznym zapachu. Jest to świetny sposób na spędzenie nudnych, jesienno-zimowych wieczorów i pretekst, aby częściej robić domowe SPA. A Wy lubicie woski? Wiem, że niektóre osoby mają wręcz manię na ich punkcie :) Napiszcie w komentarzach jak to jest u Was. 

Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger