Współpraca blogowa - jak to naprawdę wygląda

Blogowanie to wbrew pozorom nie taka łatwa sprawa. Zwłaszcza gdy nie jest to jedyne zajęcie jakie się wykonuje. Praca na pełny etat plus blogowanie, wiąże się z napiętym grafikiem, ściskaniem zębów i dużą ilością dodatkowych obowiązków. Niektórzy twierdzą, że jest to zabawa, może i tak. Jednak przede wszystkim jest to ciężka praca, praca na drugi etat.

W dzisiejszym poście dowiecie się czym tak naprawdę jest blogowanie, jak wygląda współpraca i jak nie wplątać się w tarapaty podpisując umowę. Jeśli jesteście ciekawi przeczytajcie post do końca. 

Czym się różni praca na pełny etat od blogowania?
Praca na pełny etat to praca o stałych godzinach. Zaczynasz pracę o 8.00, kończysz o godzinie 16.00 i tak z reguły wygląda cały tydzień od poniedziałku do piątku (chyba, że pracujesz w systemie zmianowym, wówczas doliczasz do tego weekendy, a czasem święta). Dla wielu osób to idealne życie. O godzinie 16.00 zaczyna się czas dla siebie i rodziny. Sama w tym momencie tak pracuję i muszę przyznać, że ma to swoje plusy i minusy. Największym minusem w takim systemie pracy jest monotonia. Codziennie, wykonujesz te same czynności. Wstajesz rano, zbierasz się, jedziesz do pracy, próbujesz przetrwać 8 godzin, wracasz do domu i starasz się przedłużyć wieczór najdłużej jak się da, ale o godzinie 22.00 zasypiasz zmęczona. Tak przez całe 5 dni. Plusem pracy na pełny etat jest stała pensja, o której przy blogowaniu nie ma mowy. 
Natomiast blogowanie to praca na pełny/drugi etat, jednak tutaj, żeby coś zarobić musisz zdobyć zlecenie. Tak naprawdę, sama walczysz o wynagrodzenie godzin spędzonych przed komputerem. Bo przecież nie oszukujmy się: pasja, pasją ale żyć z czegoś trzeba, a dekoracje do zdjęć nie biorą się z kosmosu. Blogowanie jest zdecydowanie przyjemniejsze od zwykłej pracy. Tutaj praktycznie o wszystkim decyduję się samemu, w zasadzie można pisać kiedy i o czym tylko się chcę. Wyjątkiem jest podpisana umowa - wtedy temat zazwyczaj jest narzucony, a napisany tekst musi przejść weryfikację zleceniodawcy. Jednak o tym też decyduje się samemu, jeśli nie chcemy o czymś pisać, po prostu nie podpisujemy umowy i tym samym nie zarabiamy.

Kiedy podjąć współpracę i jaką formę wybrać? 
Kiedyś temat współpracy blogowej był tematem tabu, teraz mówi się o tym głośno, a na wielu blogach, można znaleźć wskazówki dotyczące tego jak zacząć współpracę. Współpraca blogowa absolutnie nie jest czymś złym. Każda blogerka, każdy bloger wcześniej czy później podejmuje takie działanie. Współpraca to korzyść nie tylko dla blogera czy zleceniodawcy, ale również dla czytelnika. Spytacie jak to dla czytelnika? Po prostu: bloger doceniony, to lepszy bloger. Nawet z największej pasji, która nie przynosi efektów można się wypalić... Wiadomo, dla blogera motywacją są przede wszystkim czytelnicy, ale tak jak już wcześniej wspominałam piękne dodatki do zdjęć, dobry aparat czy lepsza lampa nie bierze się znikąd.
Osoby, które zaczynają przygodę z blogowaniem muszą uzbroić się w cierpliwość bo nie od razu zaczyna się zarabiać. Może nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale wiem ze swojego doświadczenia, że aby zacząć współpracować z firmami, trzeba pokonać nie jedną "krętą drogę". Ja swoją pierwszą współpracę zaczęłam bodajże w marcu 2015 r. Wtedy tak naprawdę mój blog zaczął się rozwijać, a ja zaczęłam widzieć efekty ze swoich "wypocin". Nie od razu jednak była to współpraca na zasadzie postu sponsorowanego. Firmy zdecydowanie wolą współpracę barterową.

PODSTAWOWE FORMY WSPÓŁPRACY BLOGOWEJ 
Standardową formą współpracy blogów urodowych i modowych jest barter, czyli bezgotówkowa wymiana towarów lub usług (produkt = post). Firmy uwielbiają tak współpracować. Dlaczego? Za udostępnienie towaru otrzymują reklamę, czyli wpis na blogu.
Kolejną lubianą przez firmy (zwłaszcza chińskie markety) formą współpracy jest baner reklamowy. W zależności od ilość odsłon na blogu, otrzymuje się propozycję jednorazowego wynagrodzenia. Jest to dość prosta współpraca, bo ze strony blogera wymaga jedynie udostępnienia reklamy na swojej stronie. Ja nie przepadam za tą formą współpracy, zawsze odpycha mnie jak wchodzę na blogi, w których na pierwszym miejscu są reklamy.
Współpraca, która daje chyba największą korzyść blogerowi to współpraca na zasadzie wpisu sponsorowanego. W tym przypadku dobrze jest sobie ustalić indywidualny cennik, oczywiście w zależności od ilości odsłon na blogu.

Klikając na moim blogu w etykietę WSPÓŁPRACA zobaczycie, jakie formy współpracy ja preferuję. W tym momencie mi wystarczają, jednak myślę, że w przyszłości rozszerzę swoje działania.

CO Z UMOWĄ? 
Po pierwsze musisz wiedzieć, że nie tylko firma może wymagać! Znaj swoją wartość i walcz o swoje. Jeśli widzisz, że umowa nie jest do końca taka jakiej się spodziewałaś negocjuj, pytaj, a przed podpisaniem przeczytaj ją kilkukrotnie. Sprawdź czy małym druczkiem nie ma gdzieś haczyków. Ja przed podpisaniem umowy daję ją zawsze do przeczytania kilku osobom. Jeśli nie macie kogoś zaufanego warto skorzystać z porad kancelarii prawnych zajmujących się tym, oraz innymi działaniami (odszkodowania za pomówienia, odszkodowania z tytułu nienależycie wykonanej umowy, odszkodowania z oc).

Podejmując współpracę należy pamiętać, że jest to coś w rodzaju obustronnych relacji, w tym przypadku blogera i zleceniodawcy. Aby współpraca była udana najlepiej określić swoje cele i się ich trzymać.

Mam nadzieję, że post okaże się przydatny. Dajcie znać jak to jest u Was.

Do następnego! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger