Wizyta kontrolna u trychologa i efekty mezoterapii igłowej skóry głowy

W maju na moim blogu mogliście przeczytać o kilku wskazówkach dotyczących zabiegu mezoterapii skóry głowy. Obiecałam Wam wtedy, że po paru miesiącach napiszę o efektach lub ich braku. Sama nie mogłam się doczekać czy kuracja przyniesie zamierzone rezultaty. Jednak czas tak szybko leci, że zanim się obejrzałam byłam już po wizycie kontrolnej. 
Jak już wiecie, aby faktycznie zobaczyć efekty po zabiegu mezoterapii igłowej należy odczekać około 3 miesiące i udać się na wizytę do trychologa lub kosmetyczki (w zależności od tego kto przeprowadzał zabieg). Ja w całości swoje włosy "powierzyłam" trychologowi i doktorowi medycyny estetycznej, czego zupełnie nie żałuje.

Sama wizyta była krótka i tym razem bezbolesna. Trycholog kamerką sprawdził stan mojej skóry głowy. Zobaczył, gdzie zaczęły wyrastać nowe włoski, a gdzie ich jeszcze brakuje. Ku mojemu zaskoczeniu, pustych miejsc bez włosa zostało mi bardzo mało (mogłabym policzyć je na palcach jednej ręki). Z większości "dziurek" wyrastają nowe włosy. Może nie są jeszcze aż tak mocne jakbym chciała, ale myślę, że z czasem będzie coraz lepiej.
W przeciwieństwie do mojej pierwszej wizyty w klinice, byłam zadowolona. W końcu zaczęłam myśleć pozytywnie. Efekty nie są jeszcze do końca widoczne gołym okiem, ale włosy są zdecydowanie cięższe i mocniejsze. Kiedy dotykam skórę opuszkami palców czuję mnóstwo "baby hair".

Teraz już wiem, że nigdy nie należy się poddawać. Nawet z najtrudniejszych sytuacji jest wyjście. Przyznam, że w pewnych momentach już wątpiłam. Jednak dzięki namowom męża i mamy zaczęłam działać. Teraz tylko mogę im podziękować, że dali mi przysłowiowego kopa. Wiem, że przede mną jeszcze dość długa droga do idealnych włosów, ale walczę dalej. Na tą chwilę widzę znaczącą poprawę. Od listopada zapisuję się na kolejną serię zabiegów (kolejne 4 miesiące) tym razem w celu wzmocnienia włosów. Dodatkowo, ze względu na moje mocno przetłuszczające się włosy, trycholog polecił mi stosowanie lotionu MonRin. Jego zadaniem jest dogłębne oczyszczenie oraz odświeżenie skóry głowy, odblokowanie mieszków włosowych, a także przygotowanie skóry do wchłaniania. Zobaczmy jak się sprawdzi.

Podsumowując: Jeśli ktoś  zapyta, czy warto było wydać 1400 zł i zaciskać co miesiąc zęby,  odpowiadam - w 100% warto!

Do następnego! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger