Środek lata, a tu pogoda ostatnio zrobiła nam psikusa. Zamiast pięknego słońca jest ponura jesień. Mam nadzieję, że to chwilowe załamanie, a podczas urlopu będę cieszyć się pięknymi słonecznymi dniami.
Dzień Dobry w poniedziałek! Mam nadzieję, że udało Ci się odpocząć przez weekend i nabrać siły na nowy tydzień. Ja co prawda miałam kilka tematów do nadrobienia, ale udało się też wychillować. Teraz odliczam do urlopu :), kierunek wybrany, zostało jeszcze tylko 10 dni.
Ten post ma bardzo osobistą formę, a więc na wstępie napiszę, że nie robię tego dla oceniania, współczucia itd. Nie ukrywam, że długo zastanawiałam się, czy o tym opowiedzieć i czy w ogóle chcę poruszać ten temat, jednak zauważyłam, że sporo osób boryka się z podobnym problemem, a jeśli ja w jakimś stopniu mogę dodać Ci wsparcia i otuchy oraz zainspirować do działania, to chcę to zrobić.
Na paczki Pure Beauty zawsze czekam z niecierpliwością. Uwielbiam je rozpakowywać. Lubię tą tajemniczość i odkrywanie zawartości. Choć nie sama zawartość jest tutaj zaskoczeniem, bo Pure Beauty dba o każdy szczegół, zaczynając od grafik znajdujących się na pudełku. Co miesiąc coś innego, coś nietypowego, pozytywnie zaskakującego. Tym razem szał kolorów!