♥ FASHION ♥ BEAUTY ♥ TRAVEL ♥

Kremy z filtrem, a wysoka temperatura

Na Majorce temperatura praktycznie codziennie przekraczała 30 stopni. Przy takim upale nie trudno było się nam opalić, tym bardziej, że zarówno mnie jak i mojego męża promienie słońca łapią bardzo szybko. Już w pierwszym dniu dosłownie spaliliśmy skórę. Muszę przyznać bez bicia, że tego dnia bardzo mało używaliśmy kremów z filtrem. Chyba nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że różnica temperatury pomiędzy Polską, a Hiszpanią jest aż tak wysoka. Ale możemy sobie to wybaczyć. W końcu każdy pierwszy dzień w nowym miejscu wiąże się z rozeznaniem terenu i uczeniem się na błędach. Następnego dnia byliśmy już mądrzejsi - kremy z filtrem poszły ostro w ruch. Po każdym wyjściu z basenu czy morza nakładaliśmy je na siebie ponownie. Niby praktycznie wszystkie produkty przeciwsłoneczne są wodoodporne, ale jakoś w to nie wierzę, więc wolałam dołożyć kolejną warstwę balsamu. Niestety na nic trudy, chyba żaden krem z filtrem nie jest w stanie poradzić sobie z całodniowym upałem...
Robiąc zakupy na wakacje, na pierwszym miejscy listy, znalazły się oczywiście kremy z filtrem. Moim założeniem było kupno dwóch produktów i tak też uczyniłam. Jeden miał ochronić przed poparzeniem słonecznym, ale nie blokować całkiem skóry przed promieniami słońca. Natomiast drugi miał być znacznie mocniejszy, przeznaczony głównie na ochronę tatuażu. Po długim namyśle, postawiłam na dwa produkty z różnych firm. Słabszy - nawilżający balsam do opalania Nivea, protect & moisture (20), oraz mocniejszy - Dax Sun krem ochronny dla dzieci i niemowląt (50+). Muszę przyznać, że oba nie sprawdziły się do końca. 
1. Nivea Sun Protect & Moisture mleczko do opalania SPF 20, cena: około 35 zł 
Pielęgnująca formuła balsamu zapewnia intensywne i długotrwałe nawilżenie skóry. Pomaga zredukować ryzyko wystąpienia alergii słonecznych. Produkt zawiera wysoce skuteczny system filtrów UVA/UVB, zapewniający natychmiastową i długotrwałą ochronę przed promieniowaniem słonecznym. Dodakowo balsam zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry.
2. Dax Sun, Krem ochronny dla dzieci i niemowląt SPF50+, cena: około 16,99 zł 
Zapewnia bezpieczeństwo delikatnej skórze dziecka o bardzo jasnej karnacji i bardzo wysokiej wrażliwości na promienie słoneczne. Polecany powyżej 6. m. ż. Optymalna ochrona przed promieniowaniem UVA zmniejsza u dziecka ryzyko wystąpienia alergii słonecznych oraz długoterminowych uszkodzeń na poziomie skóry właściwej. Najwyższej jakości fotostabilny system filtrów UVA/UVB, zapewnia skuteczną ochronę przed oparzeniem słonecznym. Bogata formuła, oparta o naturalne składniki pozyskiwane z bawełny i nasion drzewa Tara, wzmacnia ochronną barierę skóry dziecka i zabezpiecza przed przesuszeniem oraz niekorzystnym działaniem słońca, wiatru i wody.
Balsam Nivea Protect & Moisture już w trzecim dniu poszedł w całkowitą odstawkę. Nawet przy mojej delikatnie śniadej karnacji nie spisał się kompletnie. Pomimo, iż ma wiele zalet (nie brudzi, ładnie pachnie, długo się utrzymuje na skórze itp.), nie jestem w stanie go polecić na cały dzień spędzony w pełnym słońcu. 
Natomiast krem Dax Sun świetnie uchronił tatuaż przed wyblaknięciem. Jednak musiałam nakładać grubą, widoczną warstwę, żeby zadziałał. Niestety cienka warstwa kremu nie radziła sobie z promieniami słonecznymi. Pomimo smarowania nim twarzy i ramion, nie uchronił mnie od pieczenia skóry i gubienia starego naskórka. 
Najczęstszymi błędami jakie popełniamy podczas opalania jest nieodpowiedni dobór produktu do karnacji oraz zbyt mała ilość kremu nakładana na skórę. Na wakacjach również często wpadamy w wir zabawy i zapominamy o ochronnie przeciwsłonecznej. Myślę jednak, że przy większych upałach, żaden krem z filtrem nie jest w stanie uchronić nas przed słońcem - ratuje nas tylko parasol lub duży kapelusz. 

Mam nadzieję, że post okazał się przydatny!

Do następnego!

Naturalna szminka Romantic Rose

Latem stawiam na bardziej naturalny makijaż niż zwykle. Upalne dni sprawiają, że mocny make-up może spływać po policzkach. Nawet najlepsze kosmetyki nie zawsze są wstanie wytrzymać z wysoką temperaturą. Dlatego moim rozwiązaniem są minerałki, które są bardzo delikatne i nie dają efektu maski na twarzy. 

Plażowa stylizacja blondynki

Z Majorki przywieźliśmy dużo zdjęć. Jest to najlepsza pamiątka z podróży, która nigdy się nie zgubi i nie zajmie dużo miejsca w walizce czy domu. Kilka dni temu pokazałam Wam pierwsze zdjęcia - czas na kolejne...  

Lakier PAUL MITCHELL Hold Me Tight™

Prawdopodobnie lakier do włosów to niezbędnik każdej kobiecej kosmetyczki - zgadzacie się z tym? Ja nie do końca. Lakierów unikam jak ognia bo wysuszają i niszczą włosy prawie tak samo jak stara prostownica. Jednak zapewniają idealną fryzurę przez długi czas, a w niektórych przypadkach długotrwałe utrwalenie jest dla nas priorytetową sprawą np. podczas ślubu, imprezy okolicznościowej czy ważnego spotkania. Niestety ciężko jest dobrać lakier, który utrzyma włosy w nienaruszonym stanie, a przy tym nie sklei, nie obciąży i nie wysuszy ich. Dlatego dzisiaj postanowiłam, że pokażę Wam moje nowe odkrycie - lakier PAUL MITCHELL Hold Me Tight™, który jest przeciwieństwem zwykłych lakierów drogeryjnych. Ciekawi? 

INSTAGRAM @dyedblonde