Gran Canaria marzec/kwiecień 2026 – warto wiedzieć
.jpg)
8 dni na Gran Canarii
Miała być Malezja, albo Tajlandia, jednak w obecnej sytuacji nie chcieliśmy ryzykować, tym bardziej, że mamy aktualnie sporo tematów na głowie. Na oku mieliśmy również Kolumbię, ale coś nas od tego pomysły odwiodło. Zaczęliśmy więc zastanawiać się na Wyspami Kanaryjskimi, a konkretnie nad Teneryfą i Gran Canarią, bo to te wyspy uznawane są za najcieplejsze. Ostatecznie padło na Gran Canarię i nie żałujemy. Pogoda dopisała, a widoki nas oczarowały!
Wybór hotelu Gran Canaria
Wybierając hotel na Gran Canarii, celowaliśmy w południową część wyspy. Naczytaliśmy się, że to właśnie tam jest najcieplej i muszę przyznać, że opinie się potwierdziły – pogoda dopisała, jak na ten okres w roku. Ostateczny wybór padł na Hotel Abora Interclub Atlantic.
.jpg)
Hotel Abora Interclub Atlantic
Hotel Abora Interclub Atlantic to rozległy obiekt, który bije rekordy popularności wśród rodzin z dziećmi. Choć na terenie hotelu sporo się dzieje, znajdziesz tutaj również strefę, gdzie można zaznać nieco więcej spokoju i "schować się" przed gwarem.
Baseny i relaks
Na gości czekają dwa duże baseny oraz dedykowany brodzik dla najmłodszych. Warto jednak nastawić się na to, że woda w basenach jest raczej chłodna – to opcja dla odważnych lub sposób na konkretne orzeźwienie! Tuż obok basenów znajduje się bar, który mile nas zaskoczył. Serwowane tam przekąski są naprawdę smaczne, a wybór drinków pozwala w pełni poczuć wakacyjny klimat.
.jpg)
.jpg)
Restauracja
Jedzenie to zdecydowanie jeden z największych atutów tego miejsca. Wybór dań podczas śniadań, obiadów i kolacji jest na tyle szeroki, że każdy – nawet najbardziej wybredny gość znajdzie coś dla siebie. Dodatkowym plusem jest fakt, że do obiadu i kolacji serwowane są wina oraz piwo.
Pokój z widokiem
Nasz pokój był przestronny i czysty. Otrzymaliśmy pokój z bocznym widokiem na ocean oraz malownicze wzgórze – wieczorne siedzenie na balkonie było czystą przyjemnością. Zauważyliśmy lekki problem z wentylacją w łazience (powietrze bywało wilgotne), ale otwarcie drzwi balkonowych szybko rozwiązywało sprawę. Obsługa sprzątająca działa sprawnie i reaguje na życzenia gości.
Przy zameldowaniu należy wpłacić depozyt w wysokości 50 € (kaucja na poczet ręczników i dodatkowych wydatków). U nas rozliczenie końcowe wyglądało następująco:
- Parking hotelowy: 10 €
- Sejf w pokoju: 14 €
- Z wpłaconego depozytu odzyskaliśmy 26 €.
.jpg)
.jpg)
Otoczenie i dojście do plaży
Okolica hotelu jest przyjemna i zadbana. Obiekt położony jest blisko oceanu, jednak dojście do najbliższych plaż wymaga pokonania stromego klifu. Trzeba liczyć się ze spacerem po schodach, co dla osób o słabszej kondycji może być wyzwaniem, ale same trasy są bardzo malownicze i dobrze utrzymane.
.jpg)
.jpg)
Abora Interclub Atlantic to solidny wybór na wakacje. Mimo drobnych mankamentów (chłodna woda, wentylacja), hotel nadrabia jedzeniem, czystością i pięknymi widokami. Jeśli podróżujesz z dziećmi, będą zachwycone, a Ty i tak znajdziesz tam swój kąt na kawę w ciszy.
Paszport, czy dowód osobisty + waluta i ceny
Podróż na Gran Canarię z Polski jest prosta pod względem formalnym. Wyspa należy do Hiszpanii, tym samym do Unii Europejskiej i strefy Schengen, a więc polscy obywatele mogą przekroczyć granicę na podstawie ważnego dowodu osobistego (paszport nie jest wymagany). Brak obowiązku wizowego oraz dodatkowych opłat wjazdowych dla turystów z Polski.
Obowiązującą walutą jest euro (EUR).
Ceny w sklepach są zbliżone do standardów europejskich. Chociaż w kurortach mogą być nieco wyższe niż w Polsce.
Przelot: Katowice - Las Palmas, Las Palmas – Katowice
Podróż na trasie Katowice – Las Palmas – Katowice przebiegła sprawnie. Sam lot trwał około 5,5 godziny. Choć nie ukrywam, że lądowanie w drodze powrotnej w Katowicach dość mocno się przeciągnęło, co wymagało cierpliwości, ale ostatecznie wszystko zakończyło się zgodnie z planem.
.jpg)
Wynajem samochodu - Autos Mancebo
Żeby zwiedzić odrobinę Gran Canarii, zdecydowaliśmy się na dwudniowy wynajem samochodu. Wypożyczalnia Autos Mancebo, znajdująca się tuż obok naszego hotelu, okazała się świetnym wyborem. Za wynajem małego Citroena C1 zapłaciliśmy 80 euro. Wymagany był również zwrotny depozyt w wysokości 50 euro, który bez problemu odzyskaliśmy po oddaniu auta. Samochód był zadbany, czysty i sprawny technicznie.
.jpg)
.jpg)
Za przejechany dystans 307 km zapłaciliśmy 30 euro. Warto pamiętać, że ukształtowanie terenu na Gran Canarii jest bardzo górzyste, co znacząco wpływa na wyższe zużycie paliwa niż podczas jazdy w terenie nizinnym.
Choć przy hotelu znajdował się bezpłatny parking, ze względu na duże obłożenie rzadko udawało się tam znaleźć wolne miejsce. Pierwszego dnia byliśmy zmuszeni skorzystać z płatnego parkingu hotelowego, co kosztowało 10 euro.
Warto przyswoić lokalne zasady parkowania, aby uniknąć mandatu:
- Linie białe: miejsca ogólnodostępne i bezpłatne.
- Linie niebieskie: strefa płatnego parkowania (tzw. zona azul).
- Linie żółte: całkowity zakaz zatrzymywania się.
.jpg)
Darmowy autobus z hotelu
Dużym atutem naszego hotelu była oferta darmowego transportu do Maspalomas. Hotel zapewniał bezpłatny autobus kursujący w wyznaczonych godzinach, dzięki czemu mogliśmy bez problemu i dodatkowych kosztów wybrać się na słynne wydmy Dunas de Maspalomas, które są jedną z największych atrakcji wyspy. To idealna opcja dla osób, które nie chcą codziennie korzystać z wynajętego auta lub szukać płatnych parkingów przy samej plaży.
Pogoda
Przyznam szczerze, że pogoda była kwestią, której obawiałam się najbardziej. Prognozy na tydzień przed wylotem nie napawały optymizmem – na wyspie odnotowano spore opady deszczu. Na miejscu okazało się jednak, że szczęście nam sprzyja, a słońce pozwoliło nam się nawet mocno opalić.
Pierwsze dni - typowa kanaryjska aura – słońce i delikatny, orzeźwiający wiaterek. Temperatura oscylowała wokół przyjemnych 25°C.
.jpg)
.jpg)
W połowie pobytu zerwał się silniejszy wiatr, który przyniósł ze sobą Calimę (pył znad Sahary). To było ciekawe doświadczenie! Pierwszego dnia widoczność była drastycznie ograniczona, a niebo przybrało specyficzny kolor. Już kolejnego dnia pogoda zaczęła się jednak "oczyszczać".
Nie ma co ukrywać marzec i kwiecień na Gran Canarii to loteria, ale nam udało się trafić idealnie. Nie mamy na co narzekać!
Piasek na Gran Canarii
Charakterystycznym elementem krajobrazu Gran Canarii są plaże z ciemnym, wulkanicznym piaskiem. Choć dla wielu z nas ideałem jest złoty piasek, ten czarny ma w sobie coś magicznego i surowego. Jest on bardzo drobny, ale ze względu na swój kolor potrafi być bardzo gorący, więc warto uważać na stopy przy wchodzeniu do wody. To jedno z tych doświadczeń, które przypominają, że wypoczywamy u podnóża dawnych wulkanów!
.jpg)
.jpg)
Temperatura wody w oceanie
Z temperaturą wody w Atlantyku jest trochę jak z wygraną w totolotka – wszystko zależy od aktualnych prądów morskich. Podczas naszego pobytu woda była mocno orzeźwiająca, co dla wielu może być sporym zaskoczeniem.
Mimo to, nie poddaliśmy się! Udało nam się kilka razy zanurzyć! Tutaj wato nastawić się raczej na szybkie, hartujące wejścia niż długie dryfowanie. Sam relaks na piasku w pełnym słońcu wynagradzał temperaturę fal.
.jpg)
Ile zapłaciliśmy za 8 dni na Gran Canarii?
- Wyjazd z biura podróży: przelot, transfer, hotel z all inclusive, ubezpieczenie, walizka do 20 kg/1 osoba: 8658,00 zł
- Dodatkowe ubezpieczenie: 98,58 zł
- Dojazd na lotnisko: około 80 zł.
- Parking na lotnisku: 123 zł.
- Wynajem samochodu 2 dni – 80 euro – około 340 zł.
- Paliwo na wyspie: 30 euro – około 130 zł.
- Parking w hotelu 1 dzień 10 euro – około 43 zł.
- Sejf w pokoju: 14 euro – około 60 zł.
- Zakupy i inne około: 300 zł .
Całość: około 9 832,58 zł.
Miałaś/eś okazję już być na któryś z Wysp Kanaryjskich?
#reklama
Koniec z nerwowym szukaniem darmowego WiFi czy wymienianiem plastikowych kart SIM w każdym kraju. Moim sposobem na internet w jest eSIM Holafly: nielimitowane dane, błyskawiczna konfiguracja, zasięg, bezpieczeństwo. To bez wątpienia najlepszy podróżny eSIM dla każdego, kto ceni sobie wygodę i święty spokój
Planujesz wyjazd? Zgarnij Holafly zniżkę -5% z kodem DOMMIKHOLA.
Do następnego!
Komentarze
Prześlij komentarz