Kredka Arrow oraz eyeliner Edge ORPHICA

To był męczący, ale bardzo inspirujący weekend. Prawie 2 tys. blogerów w jednym miejscu i mnóstwo marek, które miałam okazję bliżej poznać.
Miniony weekend spędziłam w Łodzi na największej konferencji twórców internetowych See Blogers. Oczywiście relacja z wydarzenia pojawi się na blogu, tymczasem pełna optymizmu i nowych pomysł wracam do tworzenia nowych wpisów. Dzisiaj przeczytacie na temat mojego ulubionego tematu, czyli makijażu.   

Zarówno kreska na powiece jak i delikatne podkreślenie brwi to nieodłączne elementy mojego codziennego makijażu. Bez wykonania tych dwóch czynności czuję jakby makijaż był niedokończony. Kiedyś nawet zrobiłam sobie kilkutygodniową przerwę od kreski, ale  czegoś mi brakowało – moje oczy wyglądały „goło”. 

Kilka lat temu, gdy zaczynałam swoją przygodę z makijażem, kreska fajnie wychodziła mi zwykłą czarną kredką. Jednak kiedy pierwszy raz użyłam eyelinera i zobaczyłam jak bez większych trudów można zrobić piękną linię, od razu przerzuciłam się na eyeliner w płynie. Od tej pory nie używałam czarnej kredki. Postanowiłam jednak wypróbować swoich sił i zmierzyć się z małym wyzwaniem. Dlatego nie tak dawno zamówiłam dwie kredki Orphica: jedna to w zasadzie eyliner w kredce w kolorze czarnym, a druga brązowa, którą z chęcią wykorzystuję do makijażu brwi. Jak sprawdzają się w akcji? O tym poniżej. 

Zacznę od wyglądu zewnętrznego eyelinera bo bardzo miło mnie zaskoczył. Kosmetyk mieści się w metalowym opakowaniu, bardzo przypominającym długopis. Kolorystyka jest typowa dla produktów Orphica, czyli pastelowy odcień mięty. Całość utrzymana jest w przepięknej tonacji i idealnym wykończeniu. Do kredki (na końcu metalowej końcówki) dołączona jest jeszcze specjalna, ostrząca temperówka, która zmniejsza grubość kredki. Dodatkowo eyeliner zapakowany jest w biało-miętowe, tekturowe opakowanie. 
W środku znajdziemy wysuwaną, czarną, mocno napigmentowaną kredkę, która ma miękką konsystencję dzięki czemu łatwo rozprowadza się po powiece. Dużym plusem jest to, że eyeliner EDGE nie rozmazuje się, a przez to nie tworzą się brzydkie plamy. Ponadto długo utrzymuje się na skórze (praktycznie przez cały dzień) i wbrew pozorom jest łatwy w aplikacji, tylko trzeba się przyzwyczaić. 
Według mnie kredka idealnie nadaje się do wykonania makijażu „smoky eyes”. Natomiast podczas wykonania precyzyjnej kreski, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Jeśli jesteś przyzwyczajona do eyelinera w płynie na pewno na początku nie będzie łatwo. 

Makijaż brwi stał się modny tak naprawdę kilka lat temu i jest to nieodłączny element makijażu u praktycznie każdej z nas. Nic dziwnego, dzięki podkreśleniu brwi, podkreślamy wyraz naszej twarzy! 

Do wykonania makijażu brwi zazwyczaj używam cieni, jednak często też sięgam po kredkę. W tym przypadku kredkę do oczu ARROW wykorzystuję właśnie do brwi. Kolor brązowy, który wybrałam idealnie pasuje do mojej karnacji i włosów. 
Sama kredka jest bardzo miękka i fajnie aplikuje się na skórę, a dołączona do niej gąbeczka pozwala na roztarcie mocnej linii i stworzenie pięknego efektu na brwiach. Kredka idealnie sprawdza się do brwi, ale i do wykonania „smoky eyes”. 
Oba produkty to połączenie wyjątkowych, naturalnych składników. W przypadku eyelinera mamy do czynienia z nagietkiem, wyciągiem z palmy sabałowej oraz skrzypem polnym – wszystkie te składniki mają na celu pielęgnację skóry wokół oczu. W kredce natomiast połączone zostały: ekstrakt z kwiatów nagietka, ekstrakt z lnu i tataraku, działanie tych trzech składników polega na pielęgnacji i wzmocnieniu rzęs czy brwi.  

Zarówno kredka jak i eyeliner sprawdzają się u mnie bardzo fajnie. Jestem zadowolona z ich jakości oraz efektu jaki uzyskuję po aplikacji. Jeśli jednak miałabym wybrać faworyta to zdecydowanie postawię na brązową kredkę ARROW!
Napiszcie w komentarzach czy znacie kosmetyki i jak się u Was sprawdzają. 

Do następnego!  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Dyed Blonde , Blogger